• Wpisów: 932
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 22:54
  • Licznik odwiedzin: 81 611 / 3062 dni
 
gina02
 
Pod koniec ubiegłego wieku mieszkańcy Katowic zwali Go świętym Jackiem. Jednych wprawiał w zachwyt, innych irytował. Nie zważając na panujące warunki atmosferyczne kazdego dnia stał u zbiegu ulic Staromiejskiej i Dyrekcyjnej, z gitarą w dłoni. Śpiewał. Zbierał grosiki. Nie, nie dla siebie, ale dla bezdomnych z pobliskiego dworca, potem dla dzieci z ubogich rodzin. Koleżanka, dziennikarka z lokalnej telewizji, robiła wtedy o nim programy. Nagle zniknął. Wiele razy zastanawiałam się co wydarzyć się mogło w życiu tego człowieka, że zostawił swoich ubogich podopiecznych. Odpowiedzi na dręczące mnie pytania były bardzo różne, że założył rodzinę, został pastorem w zborze, że robi swoje…

Wielkim więc zdziwieniem i zaskoczeniem był dla mnie artykuł przeczytany w jednej z gazet. Bohaterem jego był właśnie pan Jacek Pikuła, teraz bezdomny! Fotografia nie pozostawiała złudzeń, tak to ten sam Jacek o wielkim sercu! Bezdomny?  Nie mogłam uwierzyć. Ale, tak właśnie tak!

Bezduszny system pozbawił go wszystkiego. Długi w ZUS sprawiły, że jego domem stał się brudny chodnik i dworzec, dobrze mu znany z działalności pełnej miłości i szacunku dla ubogiego bliźniego. Potem stał się nim  namiot stawiany na górskich łąkach.

Ten niezwykły człowiek nie traci nadziei i ma marzenia, by mieć kiedyś drewniany domek na skraju lasu… Życie podarowało mu wielką szansę. Na starym - otrzymanym od sióstr miłosierdzia, które pomogły mu w najtrudniejszym momencie życia - laptopie, napisał książkę! Nagrał też płytę. I jak sam pisze: „Wciąż wierzę, że jest gdzieś dla mnie miejsce. Nie jest łatwo znajdować w sobie siłę i moc. Jednak jest możliwe stanąć na nogi. Próbować stanąć i iść. To teraz mój cel.”

Dla mnie: Gigant. Najprawdziwszy...

Tu o nim więcej:
biblia.phorum.pl/viewtopic.php?t=1364&p=8061

z4709326Q,Jacek-Pikula.jpg


Z netu:
Pikuła jest Kawalerem Orderu Uśmiechu i laureatem wielu nagród za działalność społeczną (od dziennikarzy, ministra pracy i polityki społecznej, wojewody katowickiego), dostał Honorową Odznakę Miasta Katowice za wkład w rozwój i rozsławienie miasta. Katowiczanom znany jest z ul. Staromiejskiej, gdzie śpiewał i grał na gitarze. Był jednym z pierwszych streetworkerów w Katowicach. Z początku opiekował się bezdomnymi, potem skupił się na ubogich dzieciach. W ostatnich latach wpadł w tarapaty, nie płacił składek ZUS za siebie i swoich pracowników. Nie wiadomo, czy udało mu się spłacić dług.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Widać, że człowiek wrażliwy, myślę, że zawsze taki był, i to go poniekąd wpędziło w tarapaty. Takich ludzi machiny typu US i inne - zamiast wspomagać - przygniatają, niszczą.
    Dobrze, że ostatecznie nie dał się im i znalazł swoją artystyczną (i nie tylko) ścieżkę.
     
  •  
     
    @gość: To nie jest już smutne, bo pan Jacek nie złamał się całkowicie, walczy i pojawiła się nadzieja. A życzenia wszelkiego dobra myślę, że powinny dotyczyć wszystkich, przede wszystkim ubogich i nieszczęśliwych!
     
  • awatar
     
     
    gość
    Smutne. Czy mnie spotka taki sam los??

    PS. Wszystkiego najlepszego wszystkim szczęśliwym i bogatym! Happy New Year!
     
  •  
     
    @Louve: "Sprawa dla Reportera" :), ulubiony program mojej Mamy. Zwykle po nim musiałam podawać Jej tabletkę na zbicie ciśnienia /sięgało górnej granicy wytzrymałości organizmu/. Jeśli chodzi o pana Jacka, to myślę, że los zatroszczył się już o niego. Czytałam, że organizowane są spotkania autorskie, promocja książki i płyty. :)
     
  •  
     
    Myślę, że pewnie można by mu pomóc jedynie zgłaszając sprawę do "Sprawa dla Reportera".
     
  •  
     
    Oby to tylko krotki biwak. Na szczęście więcej jest tych przyzwoitych ludzi niż tych co maja złą wolę lub z racji zawodu zmieniają się w kamienie
     
  •  
     
    @Louve: artykuł jest w "Gościu Niedzielnym". Żyją obok nas ludzie naprawdę wielcy w swoim człowieczeństwo. Instytucje serca nie mają, tylko prawo. Urzędnicy wyłączyć potrafią umysł, zablokowac empatie, stac się bezduszna wykładnia prawa. Doświadczyłam i tego podczas walki z NFZ i ZUS.
     
  •  
     
    Właśnie niedawno czytałam o nim na facebooku, ale historia...