• Wpisów: 932
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 22:54
  • Licznik odwiedzin: 85 706 / 3275 dni
 
gina02
 
"Karnawał – inaczej zapusty, mięsopust – okres zimowych balów, maskarad,pochodów i zabaw. Rozpoczyna się najczęściej 6 stycznia,  a kończy w Środę Popielcową.
Nazwa pochodzi od włoskiego carnevale, a słowo to zaczerpnięte z łaciny oznaczało pożegnanie mięsa -(carne - mięso + valere - obowiązywać, być ważnym, królować), przed rozpoczynającym się Wielkim Postem.
Inna etymologia tej nazwy, każe szukać jej źródeł w (łac.carrus navalis wóz w kształcie okrętu), nazwie wozu który uczestniczył w procesji świątecznej ku czci bogini Izydy a później Dionizosa w starożytnym Rzymie.
Karnawał wywodzi się z kultów płodności i z kultów agrarnych. Od głębokiej przeszłości utrzymywało się przekonanie, że im wyższe będą skoki, tym wyżej będzie rodziło zboże. Między innymi dlatego karnawał jest tak ściśle związany z tańcami. W wielu krajach europejskich, zwłaszcza na wsiach praktykowano także tańce dookoła ogniska, najczęściej w formie koła."
_________________________________________________________

Z wczesnego dzieciństwa i młodości pamiętam wyjścia Rodziców na zabawy karnawałowe, z których Ojciec wracał zwykle udekorowany kotylionami :). Kochał taniec... Kochały go kobiety :).

W czwartek, poprzedzający Środę Popielcową, panowało specyficzne poruszenie. Już o poranku słychać było radosne  nawoływanie sąsiadki: - Pani K., dzisiaj babski comber!

Pachniało pączkami, faworkami /chrustem/ świeżo pieczonym. Panie częstowały się winem domowej roboty i robiły psikusy. Dom, zwykle pełen gwaru i ruchu, w ten dzień szczególny ożywał jeszcze bardziej. W łazience rosło delikatne drożdżowe ciasto /nie mogło mieć przeciągów :)/, mama przygotowywała setkę pączków... Delikatnych, pachnących wanilią, nadziewanych ucieraną różą. Posypywała je delikatną cukrową mgiełką. Lukier i smażona skórka z pomarańczy przywędrowały na nasze pączkowe specjały wiele lat później.

Karnawał, który rodzice starali się przeżyć inaczej niż pozostałą cześć roku, dobiegał końca...

W moim domu z dawnych tradycji pozostały jedynie pączki, zwane tu - gdzie mieszkam - kreplami...

Nie możesz dodać komentarza.