• Wpisów: 932
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 22:54
  • Licznik odwiedzin: 86 529 / 3330 dni
 
gina02
 
Poranek powitał nas wietrzną i śnieżną aurą. Zaczęłam się wahać z podjęciem decyzji; jechać na uroczystość w sądeckim skansenie, czy też nie. Przecież zimno, szaro, wieje… A jednak, zabrałam Piotrusia i  wyruszyliśmy na wędrówkę w czasie i przestrzeni.

Zaraz za bramą skansenu, dziwnie dzisiaj ożywionego, powitały nas koty: czarny i łaciaty. Wyglądały malowniczo, wciśnięte w węgieł chaty pokrytej słomianym dachem… Śnieg dodawał uroku otoczeniu, sprawiał, że wszystko wokół nas zdawało się być mniej rzeczywiste. Piotruś dorwał żurawia, spróbował przy jego pomocy spuścić wiadro w ocembrowaną starą studnie... Zaglądaliśmy bezczelnie w małe okienka, jeszcze mniejszych chatynek biedniackich mieszkańców dawnych wsi…

Za chwilę, na skansenowych dróżkach zaczęli pojawiać się inni ludzie, wyglądali niecodziennie. Niektórzy ubrani byli w stroje, jakie zwykł nosić mój dziadek, którego nigdy nie poznałam /muzyk, grał na basetli, zmarł młodo/… Zauroczona patrzyłam na zmierzające w kierunku kościółka postaci dorosłych i dzieci. Zaskoczyło mnie, że były to całe rodziny. Wszyscy trzymali w dłoniach niezwykle barwne palmy, palemki, uplecione z witek wierzbowych, bukszpanu, gałązek bazi i pięknie ozdobione kwiatami z bibuły, robionymi ręcznie, jak się dowiedziałam, głównie przez mamy.

O godzinie 11.00   przed drewnianym  kościołem z Łososiny Dolnej pw. św. Piotra i Pawła odbyła się procesja z palmami, a także z figurką Chrystusa na osiołku, z  tzw. Jezuskiem Palmowym, dokładną repliką rzeźby gotyckiej figury Chrystusa z zakonu sióstr klarysek w Starym Sączu. Było to nawiązanie do XVII i XVIII- wiecznych procesji, podczas których obwożono figurkę Chrystusa na osiołku, umieszczoną na drewnianej platformie. Platformę, dzisiaj, ciągnęli młodzi chłopcy w strojach Lachów Sądeckich. Wiatr dął, śnieg padał, a gromada ludzi dzielnie wędrowała z palmami w dłoniach za Jezusem. Nie wołali: Hosanna, Hosanna, jak tamci w Jerozolimie, podczas Jego wjazdu… Szli w milczeniu. Pomyślałam, że nie jest to jedynie tradycja, piękny folklorystyczny zwyczaj, a jest to początek prawdziwego kroczenia z Jezusem przez ostatnie Jego ziemskie dni…

Trzymałam dłoń Piotrusia w swojej z głębokim przekonaniem, że on także kiedyś będzie wędrował z kimś maleńkim, jak on dzisiaj, i z palmą, uplecioną z wierzbowych witek, w dłoni... Za Jezusem :)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Wspaniałe musi być to przeżycie. Szkoda, że aura nie dopisała. Też wolę takie uroczystości w małych miejscowościach, bo są autentyczniejsze i wydają się być więcej, niż tradycją.
     
  •  
     
    @kokonowa: Tak, to pytanie ma sens: "za czym?"...
     
  •  
     
    Chciałabym wziąść jeszcze udział w takiej Niedzieli Palmowej... :) musi to być niezwykłe przeżycie.W mieście jest tak zwyczajnie.I ta gonitwa...po dłuższym  zastanowieniu człowiek się i tak zastanawia za czym..