Wpisy użytkownika nomadka z dnia 13 lutego 2015

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Tak różni. Józef i Jan Skrzek...

Pierwszy, starszy, od zawsze skazany na … nie, niekoniecznie na bluesa, ale na muzę muzyce poświęconej, drugi – młodszy – przeznaczony do pracy „na grubie”, tak jak ich ojciec Sztaiger, ucieka przed przeznaczeniem…



Jednak obaj bracia oddają życie tej samej muzie – która porusza serca, budzi wyobraźnie i nie pozwala bezbarwnie żyć – muzyce.

Młodszy niespodziewanie odszedł grać gdzieś w przestworzach niebieskich, opowiadać o ginącym Śląsku, górniczym trudzie, o miłości jedynej, mocniejszej niż życie, do bluesa właśnie…

Starszy, bardzo wzruszony, poruszony stratą, zaprasza dzisiaj na „spowiedź dla brata”, którą chce publicznie odbyć w katowickim kościele Mariackim…

Boże, jak bardzo rozumiem Starszego… już nigdy nie będzie bratem... i choć w pierwszym porywie serca chcę uczestniczyć w tym - nie tylko kulturalnym - wydarzeniu, to wiem, że tego nie uczynię…

__________________________

Moje rany są wciąż świeże…
  • awatar Louve: ale dlaczego nie bedziesz tam, Gino?
  • awatar nomadka: @Louve: Dlaczego? Dlatego, że jeszcze nie umiem udźwignąć bólu drugiego człowieka, współodczuwanie - boli, a ja nie potrafię żyć inaczej, czuć inaczej, bez najprawdziwszego zaangażowania... Bluesa kocham, muzykę jaką serwowało SBB - też, więc pewnie dzisiejszy wieczór w Mariackim będzie piękny, jak "Blues pod gwiazdami" proponowany przez Józefa w chorzowskiej Leśniczówce. Dzisiejsza propozycja będzie najprawdziwsza, bo przepełniona bólem po stracie, ale tego wciąż jeszcze nie umiem przyjąć na chłodno, nie umiem zdystansować się wobec bólu... Jeszcze chyba nie minął czas żałoby...
  • awatar Louve: @nomadka: na chlodno i tak sie u Ciebie nie da... ale rozumiem...
Pokaż wszystkie (6) ›
 

gina02
 
960288_797000393669101_3769275846160846602_n.jpg


Obraz nadto dosłowny, zbyt prawdziwy. Wyłania się z białych, gęstych mgieł.
Przeszłość?
Dawna? Jak dawna?
Nie wiem, nie pamiętam. Nie chcę pamiętać. Nie mogło się to wydarzyć w moim świecie...

A jednak...

Powracam tam.  Dlaczego? Przecież nie chcę…

Ściany z najprawdziwszych bali, uszczelnione warkoczami  z jasnej słomy uplecionymi, zasuszony słonecznik, kapelusz z wietnamskiej trawy ryżowej. Ginący tupot popielic pod skórą z dużego dzika rozpiętą na ścianie. Półmrok. Czarne, płonące oczy. Ich spojrzenie pali...

Obok, w jasnej kuchni Sio roznieca ogień w starym, wybielonym ogromnym piecu z przypieckiem popękanym od żaru. W płomieniach popieli się buk, świerk, a może jodła? Nie wiem, nie pamiętam...
Pamiętam pachnący, drażniący  zmysł węchu, dym...

Wiejska zapaska chroni miejską odzież Sio. Przygotowuje doskonałe pierogi. Ruskie, z kapustą i grzybami, z owocami także. On lubi je bardzo... Za bardzo.
________________________________________________________

Tracę grunt pod nogami. Wszystkie dotąd znane mi punkty odniesienia giną w zamglonym obrazie rzeczywistości.

Za oknem wiatr rozrzuca ostatnie jesienne liście........
________________________________________________________________________________________________________

Tamto spojrzenie wchłonęła biała mgła...

Sio...

Przeszłość.

Mgła. Biała i ... gęsta?
________________________________________________________________________________________________________

Za oknem prawie wiosenne roztopy... Mleczną mgłę rozwiewa delikatny wiatr.

Patrzę w... ?
  • awatar człowiek z lasu: https://www.youtube.com/watch?v=SA_FNF8-lV4&ab_channel=argog721
Pokaż wszystkie (1) ›