Wpisy użytkownika nomadka z dnia 11 grudnia 2015

Liczba wpisów: 1

gina02
 
Słoneczny poranek wyzwolił endorfiny, dzień rozpoczęłam radośnie.

Rozlewam nalewki, filtruję, szukam ładnych buteleczek. Kolory trunków przywodzą na myśl zapamiętane z dziecięcych lat landrynkowe cukierki; zielona – piołunówka, rubinowa – żurawinówka, pigwówka – złocista,  winogronówka, nie, ta nie kojarzy się dobrze, powinnam nakleić na niej używany kiedyś znak ostrzegawczy: trupią czaszkę ze skrzyżowanymi piszczelami. Kolorem, ten szlachetny trunek, przypomina „jagodziankę na kościach”, czyli denaturat.  Malinowa w pięknym kolorze jasnej czerwieni, melisowo-miętowa z limonką na miodzie, różana, orzechowa, itd.. – mają stanowić prezenty dla bliskich, jeśli tylko uda mi się znaleźć ładne butelki o niewielkiej pojemności.

Szybkie zakupy w osiedlowym sklepie poprzedziło spotkanie, które wprowadziło mnie w doskonały nastrój!

Pędziłam do sklepu zaaferowana myślami o planach dotyczących najbliższych dni i pewnie wcale nie zwróciłabym na niego uwagi. A był ciekawy. W miejscu, w którym teraz mieszkam, ludzi, takich jak on, zwą hasiomaszkietniakami.*

- Przepraszam. Czy mogę pani zadać pytanie? Czy nie poratowałaby pani 2 złotymi? Mieszkam sam, zabrakło (…) – tu domyśliłam się, że niekoniecznie na jedzenie …

Sięgnęłam do portfela w przekonaniu, że jest pusty. Moim oczom ukazała się jednak moneta 2 złotowa, w otoczeniu grosików. Odruchowo podałam proszącemu i to był nieprawdopodobny moment! Nigdy dotąd nie widziałam tak wielkiej radości w oczach obdarowanego! Szare oczy pałały, rozbłysły wręcz szczęściem. Szczęściem za 2 złote!
Nigdy nie dowiem się do czego zabrakło mu tej kwoty, ale radość jaką mu ona sprawiła była bezcenna. Zostały mi same grosiki, zdążyłam wyrzucić z siebie i ruszyć energicznie w dalszą drogę, i wtedy usłyszałam:

- Tak? To może mi je pani dać… - szeroki uśmiech opromieniał hasiomaszkietnikową twarz, gdy odwróciłam się w jego stronę…

2  złote i tyle szczęścia!

Za czym ja tak gonię????...
_________________________________________________________

Telefoniczna rozmowa z Dominiką sprawiła mały wyrzut sumienia. Trochę zapomniałam o niej, zaniedbałam człowieka o cechach anioła. Bo to Dominika, pielęgniarka z wykształcenia, była darem niebios, gdy odchodzili moi najbliżsi. Nie zawiodła. Jak zawsze, zabiegana; dom, rodzina, praca w hospicjum, działalność społeczna i w tym wszystkim czas na wypad w góry, na wycieczkę, bo Dominika jest przewodnikiem PTTK. :) Obiecałam, że wypijemy razem kawę, jak tylko wrócę...

Tylko czy, i kiedy, to nastąpi? Nie wiem...
_________________________________________________________


Wieczorne niebo wprawiło mnie w zachwyt, dawno nie widziałam tylu barw przy zachodzącym słońcu. Od szmaragdów, do prawie płonącej czerwieni.
Wiatr się nasilił, a teraz już pada deszcz.

Nieopodal miejsca, w którym mieszkam, na jasno oświetlonym stadionie rozgrywany jest mecz. Widać sylwetki piłkarzy biegających po jasno zielonej murawie. Dźwięki trąbek, okrzyków, śpiewów, werbli, a nawet petard! – docierają pomimo zamkniętych okien. Jest 22:18, mecz wciąż trwa, kibice mokną?  Piłkarze na pewno tak!



________________________________________________________

* Wyjaśnienie: hasiomaszkietnik - człowiek, który grzebie po śmietnikach w poszukiwaniu przedmiotów do spieniężenia lub ponownego użycia, czasem spożycia nawet. Słowo  to utworzyły: hasiok - śmietnik, i maszkiecić - podjadać smakołyki. :)


20151211_190331_LLS[1].jpg
  • awatar Louve: Dzięki, nomadko, że dzielisz się z nami wrażeniami dnia, zawsze czytam z ogromną przyjemnością... i widzę to... choć chciałoby się, żeby było coraz lepiej i lepiej:-)))
  • awatar barbarella: Dobrze móc znowu Cię czytać :)
  • awatar nomadka: @barbarella: @Louve: Dziękuję Wam! Wrzucam tu migawki z dnia dla siebie także, bo zauważyłam że - na skutek długotrwałego stresu? chyba tak! - umyka mi bardzo wiele rzeczy, pamięć zawodzi.
Pokaż wszystkie (3) ›