Wpisy użytkownika nomadka z dnia 1 kwietnia 2014

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Pima Aprilis  - kiedyś ten dzień był pełen niespodzianek i zaskoczeń. Zabawnych sytuacji. W moim domu tradycja robienia sobie żartów i psikusów była autentyczna, szczera i naprawdę zabawna. Dzisiaj siedzę przy komputerze w wieży na X piętrze szarego bloku, patrzę na zszarzały błękit za oknem i wspominam z uśmiechem tamte chwile.

Wczoraj przyjechałam do domu. Tygodnie spędzone z Tatą wypełniło wiele emocji, chwil prawdziwie trudnych i tych cudownie pięknych, nabrzmiałych radością, rodzącą łzy…

Były zaskakujące /niezwykle radosne!/ wizyty przyjaciół sprzed lat, niespodziewane - krewnych, do których dotarła wieść o stanie taty, próby „pracy” w ogrodzie, witanie sikorek, które zagościły w budce -pieńku, przygotowanym specjalnie dla nich. Rok temu, chcąc sprawić radość choremu wtedy tacie szukałam w sądeckich sklepach budek lęgowych dla ptaków. Znalazłam jedynie taką, ciężką ogromnie. Niosłam ją przez 6 km /autobus nr 5- tradycyjnie – zwiódł/. Wtedy sikorki nie zechciały w nim zagościć, teraz – tak! Piękne modraszki z niezwykłą żywiołowością i radosnym śpiewem, budują sobie gniazdko…

Cudownie radosnym wydarzeniem była też niedzielna wycieczka z Tatą! Dał radę! Zaproponowałyśmy z Zuzią przejażdżkę jej nowym samochodem, bez wielkiej nadziei, że zechce z niej skorzystać. A tu – niespodzianka. Zechciał i był szczęśliwy, a jego oczy znów stały się błękitem wypełnione i życiem. Pomimo ogromnego zmęczenia, razem z wnuczką, śpiewał zabawne piosenki, żartował… Wracał do krainy dzieciństwa…

Gdy wyjeżdżałyśmy wczesnym poniedziałkowym porankiem, leżał w łóżku słabiutki. Podziękował wnuczce za piękny dzień.

- Dziadku, przyjadę, pojedziemy znowu, gdzie indziej...

Usłyszałam ciche: - Będę czekał…

Pomyślałam: Trzymam cię za słowo, tato. Wrócimy za dwa tygodnie, a może nawet wcześniej?
Zostawiłam cię w dobrych, opiekuńczych rękach, przy kochającym sercu twojej córki Basi…
___________________________________________________

Kraina dzieciństwa taty:
IMG_6174p.jpg


Mój niedzielny spacer ze słabiutkim /podpiera się laską!/, ale szczęśliwym tatą :)- u św. Świerada w Tropiu
IMG_6219p.jpg


Sikoreczki w ogrodzie :)
IMG_6169bp.jpg


p.jpg
  • awatar Louve: pięknie razem wyglądacie:-):-*
  • awatar nomadka: @Louve: Dziękuję Ci, może dlatego, że RAZEM? Tato, po śmierci Mamy pochylił się gwałtownie i posiwiał. Jest bardzo blady i ogromnie wychudzony..., słabiuteńki. Wręcz - kruchy... Jeszcze we wrześniu chodził po wysokim orzechu i strącał owoce dla swojej siostry, teraz z trudem porusza się samodzielnie i to nie każdego dnia. Odnalazł starą laskę po babci, jest pomocna.
  • awatar Louve: @nomadka: Kraina dzieciństwa taty coś naprawdę wspaniałego... :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

gina02
 
Pobyt w N.S., a raczej w okolicy mojego rodzinnego miasta,  stał się prawdziwie terapeutycznym dla mnie. Zaczęłam znowu dostrzegać - i doceniać - ogromny potencjał dobra, który nosi w sobie każdy z nas.
Dostrzegłam jego siłę w czasie choroby, walki i śmierci, mojej Sio. Teraz, gdy towarzyszę odchodzącemu Tacie, nieomal bezszelestnie pojawiło się znowu w naszym życiu…
___________________________________________________

Posłużę się tu konkretnymi przykładami z ostatnich tygodni:
___________________________________________________

- Paulina, młoda, dynamiczna, kreatywna i bardzo zajęta /bo doceniana/ fryzjerka:

Umówiłam się z nią na późne godziny popołudniowe, mając nadzieję, że znajdę kogoś kto zechce czuwać przy Tacie. Niestety, nie znalazłam. Postanowiłam odwołać umówioną wizytę. I wtedy usłyszałam: - Przyjadę po panią wieczorem, jak tylko będzie pani wolna i oczywiście, odwiozę!
Nie mogłam uwierzyć, nie chciałam jej robić kłopotu, ale Paula nie dała za wygraną. Z trudem znalazła drogę do domu mojego Taty, przyjechała po mnie…  Późną nocą, odwiozła z powrotem…
___________________________________________________

- Robotnicy, którzy zdewastowali ogród podczas usuwania awarii kanalizacji:

- Jest mokro. Nie możemy usunąć szkód, proszę zadzwonić do nas, gdy ziemia przeschnie. Przyjedziemy… Nie zapomnimy o pani.

Nie uwierzyłam, nauczona smutnym doświadczeniem. Nie zadzwoniłam. Tymczasem, kilka dni później, obudził mnie dziwny warkot dobiegający z ogrodu bardzo wczesnym rankiem.

- Ki licho! – pomyślałam – helikopter wylądował, czy co?

Zaspane oczy zobaczyły panów z dziwnymi urządzeniami w ręku i tymi bardziej znanymi – typu łopata – także. Usuwali gruz w ogrodzie.

- Czy pani chce żeby kamienie złożyć w pryzmy, czy też w murki, tak, jak było wcześniej? – usłyszałam zaskoczona.

Nie usunęli wszystkiego, ale obiecali powrócić jeszcze przed świętami. Z małą koparką…
___________________________________________________

- Wieczorem, każdego dnia, ksiądz emeryt, były proboszcz z sąsiedniej parafii, przynosi Jezusa pod postacią chleba, mojemu tacie. I czekoladę, dla mnie…

Czyni to z radością, wcale nie muszę go o to prosić…
____________________________________________________

Młodziutka żona wnuka mojego Taty robi potrzebne zakupy, a pielęgniarki z pobliskiej przychodni oferują pomoc…____________________________________________________

Anioły to?

Nie!

Normalni, dobrzy ludzie…
  • awatar Parole: cieszę się, że tak jest. ja też doświadczam ostatnio wiele dobra ze strony ludzi. im więcej dookoła ludzi życzliwych, tym więcej życzliwości i w nas. koło się rozkręca, samo się napędza i to rośnie, ta dobroć rośnie w siłę.
  • awatar nomadka: @Parole: Myślę podobnie i wiem też, że warto czynić dobro, bo ono powraca w odpowiednim czasie... Ale gdyby nie powróciło, to i tak przyniesie owoce :). Dobrze, że doświadczasz go na obczyźnie.
  • awatar Bafka: Tak bardzo podoba mi sie ten wpis. Bo jest w nim tyle nadziei. I tez wierze, ze wlasnie tak jest. Wszystko kiedys do nas powroci. Twoj Tata i ty wysylaliscie dobro i ono zwyczajnie wrocilo. A ludzie, tak naprawde tacy wlasnie chca byc.
Pokaż wszystkie (4) ›