Wpisy użytkownika nomadka z dnia 12 marca 2014

Liczba wpisów: 2

gina02
 
W sobotnie przedpołudnie opuściłam na kilka dni mojego Tatę. Pozostawiłam Go pod czułą opieką najmłodszej siostry Basi. Zostawiła swój dom i liczną rodzinę, żeby zaopiekować się kimś, kogo – tak jaki i ja – kocha bardzo.

Wyjechałam z zamiarem załatwienia kilku ważnych dla mnie spraw i złapania oddechu. Już w drodze do domu postanowiłam skorzystać z wolności i zmienić trasę powrotną...

Jezioro Rożnowskie, potem zbiornik retencyjny - Jezioro Czchowskie - zauroczyły. Zamieszkało je ptactwo wodne w ilościach wręcz nieprawdopodobnych. Tysiące łabędzi, kaczek, srebrzystą bryzę – zauważyłam jadąc samochodem. Błękit nieba, też cieszył. I wolność… /co nie znaczy, że to co teraz robię w jakiś sposób na sobie wymuszam! Nie, ale nie sama dysponuje sobą i czasem./

Następnym etapem zmienionej trasy był Kraków, dom Basi. Powitał mnie w nim pies Gryf i Antek z kapturem na głowie i długim kijem w dłoni. Pielgrzym? … Zauważyłam, że wyrósł gwałtownie...

Potem - cudownie piękna Dolina Sąspowska w Ojcowskim Parku Narodowym. Pustelnia błogosławionej Salomei w Skale zaskoczyła spokojem. Cieszyłam się każdą chwilą i urodą krajobrazu. Czułam się trochę tak, jak pies spuszczony z łańcucha… Pstrąg z niezwykle czystej wody /I klasa czystości/, smakował też nieprawdopodobnie!

Smutkiem napełniła mnie przepiękna, niszczejąca, drewniana willa w Parku Ojcowskim. Dlaczego? Nie wiem, nikogo w niej nie spotkałam, żeby zapytać, oprócz psa na łańcuchu…

Podzielić się teraz chcę z Wami przynajmniej fotkami z moich małych życiowych wagarów :).
---------------------------------------------------

Krucha i piękna kaplica Józefa Robotnika na wodzie /kiedyś zauroczył mnie zamek na wodzie nad Loarą ;)/

p3.jpg


tu - niszczejąca willa :(, prowadzi do niej tajemniczy, mocno omszały kamienny mostek:

p1.jpg


Cudze chwalicie, swego nie znacie :) - poznałam jurajską pustelnię św. Salomei z niezwykłym obeliskiem i cudownymi rzeźbami strzegącymi małego dziedzińca:

IMG_5649p.jpg


p.jpg


jedna z rzeźb, ta przedstawia Jadwigę Trzebnicką

IMG_5632p.jpg
  • awatar Parole: lubię wycieczki z tobą.:)
  • awatar nomadka: @Parole: cieszę się, zapraszam na następną, bo po sobocie nadeszła niedziela ... :) - opowiem o niej jak tylko znajdę chwilkę
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gina02
 
Moje - czerwone dzisiaj - słońce zakończyło dzienną wędrówkę za szarym brzydkim budynkiem. Patrzyłam na nie beznamiętnie, choć obraz ten przywołał wiele innych chwil, którymi żegnałam dni.

Zachody słońca, te na górskich przełęczach przeżywane, z których zanim ciemność ogarnęła ścieżki, schodzić trzeba było, jak i te, podczas których leniwie szukałam wzrokiem delfinów wyskakujących ponad morskie fale… Zachody pastelowe, okrutnie czerwone, czasem szare, mniej lub bardziej dynamiczne, zawsze -piękne! Majestatyczne, wypełnione śpiewem żegnających dzień, ptaków…

Były też zachody szczególne... :) Jak te, przeżywane z Sio na ryterskich łąkach. Chwile te miały zupełnie inny klimat, inny zapach, treść i inną także wartość. Było ich wiele, pamiętam szczególnie te wypełnione wzajemną empatią, ciepłem…

Każdy zachód słońca jest dla mnie pożegnaniem, jest więc także tajemnicą, tak jak jest nią każde pożegnanie...