Wpisy użytkownika nomadka z dnia 28 lutego 2014

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Wciąż jeszcze nie czuję się dobrze, co uzasadnia moje leniuchowanie w domowych pieleszach. Patrzę ze smutkiem na zaniedbany ogród Taty, gdyby był w domu teraz pewnie przycinałby drzewa, krzewy, pędy winogron, przygotowywał sadzonki. Dzisiaj miał bardzo bolesne badanie. Jest coraz to słabszy…

Patrzę też na to, co napisałam i myślę, że stałam się prawie monotematyczna; choroby, cierpienie, odchodzenie najbliższych. Tęsknota. Jeszcze cztery lata temu pisałabym pewnie o szaleństwach, wyprawach górskich, wędrówkach po świecie, o tańcach po świt, o zmaganiach z przestrzenią, tak cudownie pięknych, gdy narty pozwalają poczuć skrzydła. O rowerze, pływaniu, biesiadowaniu… O gwałtownym przebudzeniu i poszukiwaniu, o... Inny czas, tamten czas. Myślę więc, o tym co napisał mądry Kohelet. Jest czas na wszystko, tylko trzeba umieć go rozpoznać i właściwie wykorzystać.

Koh 3, 1-11 Wszystko ma swój czas
___________________________________

Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieniami i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.
Cóż przyjdzie pracującemu z trudu, jaki sobie zadaje? Przyjrzałem się pracy, jaką Bóg obarczył ludzi, by się nią trudzili.
Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał im nawet wyobrażenie o dziejach świata, tak jednak, że nie pojmie człowiek dzieł, jakich Bóg dokonuje od początku aż do końca.
 

gina02
 
Kilka lat temu podbiła moje serce krymska wschodnia jajła; jej pionowe urwiska, niezwykłe krasowe zjawiska, przepiękne trawy i kopczyki usypane z białego kamienia.  Niewysoki Czatyrdah (szczyt Eklizi-Burun, 1525 m n.p.m.), wznoszący się ponad bezkresem pastwisk… Był tam kiedyś sam Wieszcz Adam, poszłam i ja :).

Stanęłam na skraju przepaści. Rozłożyłam szeroko ramiona, by w przestworza ulecieć. Grawitacja unicestwiła mój zamiar… :(
   
Następnego dnia rozmawiałam z krymskimi Tatrami, kilka dni później odwiedziłam powracających na Krym Ormian. Cudownie gościnnych… Spotkałam też Czerkieskę, Rosjanina i Ukrainkę Olgę. Olga uświadomiła mi, że oni wszyscy są Ukraińcami. W niej samej płynęła krew polska, rosyjska, żydowska i niemiecka, nie mówiąc już o jej przodkach, którzy od wieków zamieszkiwali te tereny.  Michail, pochodzenia rosyjskiego, urodził się już tutaj. Mówił oryginalną polszczyzną, nauczył się jej od marynarzy, pracując jako lekarz okrętowy. Zaskakiwał nieoczekiwanymi zwrotami, a jego polecenie „walnięcia” kielicha wódki skierowane do mnie, rozbawiło mnie na długo. Walnęłam! ;)  Pomógł mi zrozumieć wiele z krymskich problemów, nauczył jak postępować, zachowywać się, by tu nie prowokować.

Dzisiaj myślę o nich wszystkich. I boję się…
  • awatar portrotterdam: Myślę że wszyscy się boją. Myślę też, że niestety jest to konflikt długo planowany...
  • awatar nomadka: @Postać Nieobliczalna: Też tak myślę. Brudna polityka, gracze rozgrywający swoje batalie, którzy nie patrzą na losy jednostek, grup narodowościowych, bo liczy się tzw. racja stanu, lub interesy niekoniecznie narodowe. Niedawno Bałkany stały się ofiarą, teraz miesza się na Ukrainie, nie mówiąc już o ogromnej ilości wojen, które toczą się obecnie na świecie i punktów zapalnych, pod które należy podłożyć iskierkę nienawiści w odpowiednim dla graczy momencie. Dokąd dążymy?
Pokaż wszystkie (2) ›