Wpisy użytkownika nomadka z dnia 19 lutego 2014

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Oddział ten sam. Rozbudził mocne emocje, przecież tak niedawno była tam Ona.

Zobaczyłam Go drobniutkiego, z tym swoim ciepłem w oczach, na wózku. Podziękował ślicznej pielęgniarce, ucałował - swoim zwyczajem - jej dłoń. Potrafi być wdzięczny... Jest więc tu już lubiany, inaczej przecież być nie może...

- Czekam na Ciebie Tato...
- Tak długo do mnie jechałaś...
- Nie było mnie zaledwie osiem dni...
- Nie, to niemożliwe, nie było cię ponad miesiąc!

Badania trwają, ostatecznej diagnozy jak na razie - brak.

Od lat kilku walczy z bardzo poważną chorobą. Cała Jego najbliższa rodzina odeszła na tę przypadłość. Córka także. Rak. Atakował, w przypadku każdej z osób, inny narząd...

Pani dr w Hospicjum Domowym, do którego postanowiłam zwrócić się po pomoc, próbowała wywrzeć na mnie presję dotyczącą badań genetycznych. Pewnie kiedyś je zrobię, jak tylko znajdę dla siebie czas.
  • awatar barbarella: W trakcie czytania pomyślałam, że na pewno masz je dawno zrobione :(
  • awatar nomadka: @barbarella: Nie mam na to czasu, ale pewnie kiedyś się zmobilizujemy i zrobimy je /razem z córką/.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gina02
 
To było niezwykłe popołudnie.
Wróciłam do szpitala, żeby przypilnować Go, napoić i nakarmić, bo łaknienie ma znikome. Właściwie to absolutnie nie chce jeść.  Jest coraz słabszy, dzisiaj uzupełniono Mu krew.

Leżał zmęczony badaniami i wizytami. Ucieszył się, gdy zaproponowałam spacer po oddziałowym korytarzu. Szybko jednak okazało się, że nie jest w stanie go kontynuować. Oparty na moim ramieniu, słabiuteńki bardzo, z wielkim trudem stawiał kolejne kroki. Pomimo tego, na widok nadchodzącej Kingi, mamy naszej ślicznej Kinguni /żony Jego wnuka/, która w szpitalnym odzieniu wyłoniła się z za zakrętu korytarza, zatrzymał się z radością. Tak bardzo chciał być…

Z trudem mówił, ale śpiew, jak zawsze, przyszedł mu łatwo, bo obdarzony jest doskonałym słuchem muzycznym i niezwykłą pamięcią muzyczną. Zanucił cicho, potem nieco głośniej, piosenkę o Cyganie, którego skrzypeczki na zawsze umilkły już… W oczach Kingi pojawiły się łzy.

Jasno oświetlone, nieprzyjemne korytarze, odpłynęły gdzieś  w dal. Tato śpiewał, Kinga ocierała dyskretnie powieki,a moje serce zaciskało się z bólu. Magia tej chwili nie mogła wiecznie trwać…

Zmęczona, już po zmroku, wróciłam do domu.

Jutro znów będę z Nim.
  • awatar jamnick: Śpiew pomimo takiego osłabienia... Piękne i smutne. Niech Twój tato nabierze sił. Wiem, że to nie będzie łatwe, ale niech ich nabierze. Trzymaj się dzielnie. Tato, oczywiście, również.
  • awatar Bafka: Twoj Tato jest jak taki aniol. Mysle o was czesto. Trzymaj sie Nomadko, ale takzę usciskaj ode mnie Tate.
  • awatar buttodayitsmyday: dołączam swoje łzy do wylanych już Waszych...
Pokaż wszystkie (6) ›