Wpisy użytkownika nomadka z dnia 14 lutego 2014

Liczba wpisów: 1

gina02
 
„Paradoksalnie mówiąc – można rozstać się z rzeczywistością utraconą tylko wtedy, gdy się ją odnalazło…” K. Grzywocz „Przesłonięte światło”

Przez zamglony gęsty las, w ostrej śnieżycy, po stromym bardzo stoku, wspinała się grupa bliskich sobie osób. Wędrowali w zaspach, po absolutnie dziewiczym śniegu, raz po raz zapadając się prawie po biodra. Towarzyszył im śmiech i śpiew…

Byli jak odkrywcy.
Przecierali szlak, którym chcieli wędrować jeszcze wiele, wiele razy.


Był 14 luty.


Rozrabiałyśmy z Sio ostro, wolne od niepokoju, pełne nadziei /była po udanej operacji/, upojone szczęściem płynącym  z chwili, tej chwili. Wędrowałyśmy wraz z przyjaciółmi, nieco starszymi od nas, by na śladach domu rodzinnego Zosi, zapalić wielki ogień przyjaźni… by celebrować przy nim te niezapomniane chwile.

Dom Zosi stał na grzbiecie oddzielającym Pogórze Rożnowsko Ciężkowickie od Kotliny Sądeckiej, za którą rozciągały się pasma Beskidu Sądeckiego. Z polany - oprócz zatok Jeziora Rożnowskiego, widać było także Beskid Wyspowy, Gorce i szczyty Tatr. Nieprawdopodobnie piękny krajobraz jednak nie rekompensował trudów życia mieszkańców, więc po śmierci rodziców, wykształcone dzieci opuściły polanę. Dzisiaj Zosia jest dyrektorem  banku.

Wróćmy jednak na polanę wypełnioną radością, rozświetloną  żarem płonącego ogniska, gwarem ludzkich głosów.

Gienio, mąż Zosi proponuje nam dalszą wędrówkę. Chce pokazać szlak jego miłości, dziką ścieżkę, którą każdego dnia wydeptywał w gęstym lesie, żeby chociaż z daleka ujrzeć nieosiągalną dziewczynę. Podejmujemy wyzwanie.

Z każdym kolejnym mozolnym  krokiem wykonanym w świeżym, kopnym śniegu, rośnie nasz podziw dla zakochanego młodzieńca. Zanim dotrzemy do celu, poznamy ich prawdziwą historię.

Piękny, drewniany dom Gienia stoi na stromym stoku, jakby przyczepiony jakąś nieznaną siłą do pochyłości. Otoczenie bajkowe, opowieść też - z bajki…

A więc, było nie było, a było tak:

Serce Gienia przylgnęło do ambitnej dziewczyny, której absolutnie nie w głowie były amory. Młodzieniec nie rezygnował. Nieomal każdego dnia pokonywał kilka kilometrów w górzystym terenie z nadzieją na spotkanie wybranki. Nie wiem jak potoczyłyby się dalsze losy Zosi i Gienia, gdyby nie pojawiła się w tej historii pewna, pięknooka krowa. Nie mogę napisać, że stworzenie to wzięło sprawy w swoje ręce, wszak tych u niej brak, a jednak…

Była niedziela, Zosia przyjechała do domu. Gienio ubrany w najlepszy swój garnitur udał się do Zosi. Zmachany, spocony, zdjął marynarkę i zawiesił na płocie nieopodal domu wybranki. Zosia, jak zwykle, unikała upartego młodzieńca, tymczasem krowa postanowiła działać. Nie chciała dłużej patrzeć na rozdarte serce Gienia. Zdeterminowana cicho podeszła do płotu i … pożarła garnitur Gienia.
Rodziców Zosi nie było stać na nowy, zatem zmiękli i oddali, zamiast nowej marynarki – swoją córkę upartemu młodzieńcowi!

Sio napisała żartobliwy wierszyk o całej historii, w mojej pamięci pozostał jedynie jego fragment:
„U pani Zosi nic się nie zmienia; gdy krowa zjadła garnitur Gienia,
Taka się miłość w Zosi rozlała, że aż do dzisiaj się zachowała.
A my, w swym sercu, z cieniem zazdrości, mieliśmy chodzić szlakiem miłości…”

Jak w bajkach często bywa, tak i tu: Zosia i Gienio żyją szczęśliwie, dochowali się trójki dzieci. Co stało się z krową? Nie wiem…

________________________________________________

Wymyśliłam wtedy szlak Walentynowy, mieliśmy nim chodzić przez wiele, wiele lat.
Stało się inaczej. Nigdy nie został otwarty.  
Wieczorem, tamtego dnia, śnieg zasypał samochód Sio pozostawiony w dolinie. Potem rozpoczęły się perturbacje z ruszeniem, zaspy nie pozwalały nam odjechać. Z opresji uratował nas przyjaciel Sio. Pamiętam ich roziskrzone oczy, wypełnione czystą miłością i ogromną radością.
I tu już nie ma bajki.
Cztery miesiące później pokonała go depresja endogenna.  
Sio przeżyła go o 3 lata.
  • awatar Mid-century modern: Misericordias Domini.. Czesc Sio..Nie wiedzialem,ze przychodzisz tutaj znowu.. Moj Valentynkowy podarek dla ciebie spiany slowami St. Teresa de Ávila.Mam nadzieje ,ze sie spodoba. Nada de Turbe Solo verses: Todo se pasa, Dios no se muda, La paciencia todo lo alcanza. En Cristo mi confianza, y de Él solo mi asimiento; en sus cansancios mi aliento, y en su imitación mi holganza. Aquí estriba mi firmeza, aquí mi seguridad, la prueba de mi verdad, la muestra de mi firmeza. Ya no durmáis, no durmáis, pues que no hay paz en la tierra. No haya ningún cobarde, aventuremos la vida. No hay que temer, no durmáis, aventuremos la vida. www.youtube.com/watch… Jak zwykle kiski i niedzwiadki..
  • awatar Mid-century modern: A to dla ciebie sio na Deser Valentynkowy :-)) www.youtube.com/watch?v=r_4MQtpYC_I
Pokaż wszystkie (2) ›