Wpisy użytkownika nomadka z dnia 7 września 2012

Liczba wpisów: 3

gina02
 
Pamiętacie zapach i smak prawdziwego chleba?

Pożeram, bo inaczej tego nie sposób określić, kolejną kromkę... Nawet bez masła smakuje wybornie...

Bo jest jeszcze taka piekarnia, z jednym, jedynym piekarzem, która serwuje nielicznym /trzeba zamawiać/ ten cudowny, po prostu zwyczajnie: dobry, pachnący chleb /bez uzdatniaczy, polepszaczy/!

Złożyłam zamówienie na jutro, w mig zniknęła połowa pachnącego bochenka...
  • awatar tannat: pamiętamy :) nawet udało nam się parę razy taki upiec :)
  • awatar nomadka: @tannat: Moja mama też piecze chleb, z razowej mąki, duży, kwadratowy, pachnący z chrupiącą skórką. Ten jest inny, kupuję go także dla niej, jak jadę do N.S. Szkoda, że w sklepach teraz odpieka się pieczywo z mrożonek, często przygotowywanych w Chinach (sic!)
  • awatar kokonowa: Właśnie się zastanawiam czy ja w ogóle jadłam w swoim życiu prawdziwy chleb ?
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gina02
 
To będzie długi wpis. Będzie o ludzkiej słabości, kruchości wręcz, a także o tym, że jest Ktoś, Kto czuwa, Kto biegnie ku zagubionemu...

Było tak:

Jechałam do N.S., do rodziców. Podróż była długa i całkowicie nieprzewidywalna. Po wielu godzinach dotarłam do celu. W domu nie zastałam nikogo...

Są w kościele, pomyślałam. Coś w zamglonej pamięci, mówiło o jakiejś grupie modlitewnej...

- Trzeba mi pojechać do Bazyliki, odnaleźć dziadków i wziąć od nich klucze do domu –

Tak też zrobiłam. Przekroczyłam drzwi umieszczone pod średniowiecznym portalem, odsunęłam ciężką, czerwoną kotarę i... znalazłam się w zupełnie ciemnym wnętrzu, w którym dostrzec mogłam jedynie kontury osób i sprzętów. Absolutnie wkurzona pomyślałam: - Co to za sekta, co tu się dzieje, jak ja ich znajdę w tych ciemnościach!?

Dotarłam do miejsca wolnego od ludzi i demonstracyjnie usiadłam na stopniu konfesjonału. Postanowiłam poczekać i tak nie miałam innego wyjścia...

Nie będę pisała co działo się we mnie, napiszę tylko, że miesiąc później, na kolejne spotkanie „sekty” jechałam już zupełnie świadomie. Nie zastanawiając się nad trudami podróży, nad zmęczeniem, czy też jej sensem... Bo uwierzyłam, że jest Ktoś, Kto wciąż na mnie czeka... Nie stało się to od razu, nie stało się to natychmiast, ale postanowiłam podążyć tym tropem, ja słabeusz absolutny...

Wydarzyło się to dawno temu...

W niedzielę, moja kochana „sekta”, czyli Grupa Modlitewna Ojca Pio, ma swój doroczny, szczególny dzień. Nie będzie mnie z nimi, chyba po raz pierwszy od wielu lat. Nie pomogę przyjaciołom w ciężkiej, ale radosnej, pracy na Festynie O. Pio...

"Sekta" okazała się być zbiorem niezwykle pięknych ludzi, modlących się za tych, którzy o to proszą, ale i tych, zupełnie tego nieświadomych. Ludzi, którzy wiedzą, że miłość, bez miłosierdzia, jest jedynie pustą formułką, a w najlepszym razie wyrafinowanym egoizmem. Grupa Ojca Pio, to nie zgromadzenie fanatyków, ale ludzi prawdziwie głęboko zaangażowanych i osadzonych mocno w realiach życia. Ludzi dostrzegających potrzeby innych i niosących konkretną, także materialną, pomoc. By móc pomagać, trzeba mieć czym się dzielić, dlatego też dobrzy ludzie przygotowują i ciężko pracują, by zdobyć potrzebne środki... I czynią to z ogromną radością, nie licząc trudów, poświęcenia, zmęczenia, straconego czasu... Bo potrafią kochać. Bo po prostu, nie tylko wyznają swoją wiarę, ale zwyczajnie żyją nią.

Doświadczyłam pomocy Grupy w najtrudniejszym dla nas momencie, choroby, walki z nią, a potem samej śmierci Sio.  Tam znalazłam prawdziwych, oddanych przyjaciół...


Fragment tekstu z L`OSSERVATORE ROMANO:

“Zdolnej młodzieży z rodzin potrzebujących i dzieciom z Republiki Konga pomogą czciciele św. o. Pio z diecezji tarnowskiej. Spotkają się oni w Nowym Sączu - Zawadzie na wielkim festynie „Niedziela z ojcem Pio”. W poprzednich latach impreza gromadziła nawet kilkanaście tysięcy osób.”

 

gina02
 
" Pogodę w Walachii każdy prognozuje sam dla siebie. Służy do tego sznurowadło wyciągnięte z buta i trzymane przed sobą.

Wskazówki do odczytania prognozy:

- sznurówka daje cień – oznacza to, że świeci słońce
- sznurówka nic nie pokazuje – całkowite zachmurzenie
- sznurówka porusza się – wieje wiatr
- sznurówka bardzo szybko się porusza – mamy wichurę
- sznurówka odfruwa – uwaga tajfun
- sznurówka jest mokra = pada deszcz
- sznurówka zesztywniała – jest mróz
- sznurówka znikła – mgła.

Dla mieszkańców Walachii i posiadaczy certyfikatu Wołocha dodatkowe prognozy:

- dwie sznurówki – gwałtowny spadek ciśnienia wywołany dużym stężeniem oparów śliwowice w powietrzu
- sznurówka stoi pionowo do góry – wzrost ciśnienia spowodowany bliskością wołoskich dziewcząt."
___________________________________
Hmm, mieszkańcem Walachii nie jestem, certyfikatu Wołocha też nie posiadam, a co do reszty to na wszelki wypadek, WEZMĘ BUTY zapinane NA RZEPY ;).

Może powinnam zastanowić się nad prośbą o azyl? Piwo warzą tam przednie...