Wpisy użytkownika nomadka z dnia 31 sierpnia 2012

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Słucham, choć nikt nie pytał czy tego chcę, akademii przygotowywanej na rozpoczęcie nowego roku szkolnego. Potwornie  mocne nagłośnienie i akustyczny wewnętrzny dziedziniec pobliskiej szkoły, są sprawcami dzisiejszego ataku na moje uszy ...  

Jeszcze chwilę, przecież nie może to trwać wiecznie... Cierpliwości!

A skoro o szkole, to chcę opowiedzieć o wydarzeniu sprzed kilku dni. Do samochodu tato zaprosił Nauczycielkę. Pani pracowała przez 28 lat w miejscowości, do której przeprowadzili się rodzice. Zna wszystkich i wie wszystko. Uwielbia mówić, oczywiści zawsze rozpoczyna swoją wypowiedź, od określenia profesji, którą jeszcze niedawno wykonywała. Zwykle nie słucham jej słów. Tym razem było inaczej. Pani, po powtórzeniu znanej mi już regułki, zaczęła mówić o miejscowości, w której spędziła dzień poprzedni. Mała wioska, pięknie położona nad Jeziorem Rożnowskim, szczyciła się do niedawna wysokiej klasy zabytkowym drewnianym kościołem.

- (...) No i spłonął... - usłyszałam
- Cały?  - zapytałam zaskoczona
- No nie, zostało trochę, no, to dla ludzi i  /tu pani zrobiła wielki wysiłek, widoczny na skupionej mocno twarzy/, i – kontynuowała – tak, zostało PROSEKTORIUM.

Chciałabym wszystkim Szczawikom /jak pięknie młodych zwie Tannat/, rozpoczynającym nowy rok szkolny, życzyć nauczycieli, którzy posiądą umiejętność rozróżniania PREZBITERIUM, od PROSEKTORIUM /chociaż jedno i drugie jest na „P”/, a także wiedzieli będą, że „gotyk ognisty” (?) , to niekoniecznie to samo co gotyk płomienny!

I niech szkoła już nie będzie, jak kiedyś głosił mój mądry nauczyciel historii: "Instytucją masowego ogłupiania", niech uczy i wychowuje. :)
 

gina02
 
Szłam rozglądając się. Przez kilka miesięcy nieobecności, otoczenie zmieniło swoje oblicze. Podobno na ładniejsze. Schodziłam skupiona nowymi schodami. Niepokój zrodziło spostrzeżenie; nie ma pochylni dla wózków. Zatem zostali wyeliminowani wszyscy, którzy z nich korzystają. Rozglądając się wokół, nie od razu dostrzegłam szeroki uśmiech na znajomej twarzy.

Pani Elżbieta.:) Jakże dawno...

Nie sposób było nie odwzajemnić radości, nie odpowiedzieć na serdeczne powitanie. Zresztą uczyniłam to z ogromna radością.

Kilkanaście lat temu pracowałyśmy razem...Nobliwa, starsza pani E. budziła powszechny szacunek. Była kobietą o doskonałych manierach i osobowości absolutnie nieprzeciętnej. Spokrewniona z piękną historyczną postacią /jej rodowe nazwisko pokrewieństwo potwierdzało/, zawarła pierwszy w Polsce ślub ekumeniczny, w czasach kiedy nikomu takie rzeczy nie przychodziły do głowy. Dostała zgodę Prymasa... W domu, który stworzyła, obydwa obrządki miały równe prawa. Dzieci wychowywano w szacunku i miłości zarówno do tej tradycji, którą wniosła matka, jak i tej, której wierny był ojciec. Chłopcy powtarzali, że wzbogaca ich niezwykle taki właśnie dom.

Pewnego razu, w pracowni, splatano pani E. figla:

Pracowała wtedy nad projektem budowlanym zamiany sposobu użytkowania pomieszczenia na łazienkę. Licząc obciążenia konstrukcyjne, w opisie do projektu umieściła pozycje:
wanna z WODĄ + człowiek =.../takie to, a takie obciążenie stropu/.

Ktoś dorysował jedynie małą, czarną kreseczkę nad literka o... Dokumentacja została wysłana do uzgodnień branżowych. Gdy wróciła do pracowni, zaopatrzona w potrzebne pieczątki instytucji i parafy wszystkich "ważnych", doznaliśmy olśnienia: woda zamieniła się w WÓDĘ!

Pozostało pytanie; czy jedna i druga ciecz tak samo obciąża strop /o człowieku, pomilczę/.

Tak było kiedyś, a dzisiaj?

Pani E. Jest na emeryturze, ma kilkunastoletnie wnuki i teściową, która 13 grudnia skończy 100 lat. Bardzo samodzielna starsza pani nie chce mieszkać z dziećmi. Wyrzuca swojej siostrze, że zmarła tak młodo, miała zaledwie 94 lata!!!

Pani E. nadal jest niezwykle stylowa i czarująca, aktywna zawodowo i działająca społecznie. Tylko turbanu już na pięknej głowie nie mota... / a może jednak tak, zimą???/