Wpisy użytkownika nomadka z dnia 19 marca 2012

Liczba wpisów: 1

gina02
 
Mam za sobą weekend prawdziwie magiczny. Wiosenne słońce obudziło w nas pragnienie wyruszenia w przestrzeń. Zuza, pomogła mi podjąć decyzję, bo wielką chęć miałam, wyruszyć na kochane Pilsko, poślizgać się jeszcze po wiosennym śniegu…

- Dawno nie byłam u dziadków, jedziemy do N.S. – zadecydowała. Tak też zrobiliśmy.

W sobotę wczesnym rankiem wyruszyliśmy na Jaworzynę, a ta, powitała nas cudownym widokiem ośnieżonych tatrzańskich szczytów, pogodą i świetnymi, jak na tę porę roku, warunkami narciarskimi. A co najważniejsze, pustymi stokami! Na szczycie, w małej knajpce /pełnej wspomnień/ „Golca”, zawsze spotkać można któregoś z zagubionych znajomych. Tak było i tym razem. Kawę wypiłam z towarzyszką wielu górskich wędrówek. Wspomnienia pokazały, jak bardzo moja pamięć stała się ulotną …
Wieczór sobotni, to czas niezwykły, spędzony z człowiekiem, dla którego mam pełen podziw, a który, w opinii tzw. „świata”, do dziwaków należy. Umysł i wiedza pana Tadeusza, fascynuje. Chyba ostatni już człowiek „renesansu”, malarz, rzeźbiarz, filozof, ktoś, kto zna rośliny i ich skuteczne działanie… Pasjonat i marzyciel. Altruista. Podziwiałyśmy wraz z córką jego technikę malarską, cierpliwość i precyzję. Pasję! I radość, którą potrafi zarażać, pomimo zmęczenia.

Potem jeszcze mama, która czekała aż wrócę, żeby pomóc jej odnaleźć spłowiałą urodę. Lubi być piękna. I - jest! Nie cierpię robić niczego z włosami, moja córka była zwykle najbardziej rozczochranym stworzeniem. Dla mamy - robię wyjątek!

Niedzielę zamknął  obiad, na który zaprosił szwagier:
- Przyjdźcie z Dziadkami, czekamy. To się nie zdarza zbyt często: mamy świeżutką jagnięcinę!!!  
             
Przyjęliśmy zaproszenie. Jagnięcina i wino były wyborne. Cudowne otoczenie, atmosfera starego domu dzieciństwa, świetna muzyka /"Posłuchaj, jak brzmi ta wiolonczela, jaka aranżacja!:), posłuchaj, tu... teraz..." - więc słuchałam :)/, a rozmowy, niezapomniane... Poczucie wspólnoty – bezcenne.

Dzień zakończyła wieża Bazyliki. Ktoś, kogo bardzo cenię i lubię, zaprosił nas do małego pokoiku, o magicznym klimacie, z którego okien podziwiać można cudowne widoki na moje ukochane miasto. Najważniejszym sprzętem w pomieszczeniu bardzo zdolnego muzyka, był adapter!

- Chodźcie, posłuchamy drugiej strony! – powiedział z entuzjazmem godnym naprawdę wielkiego wyzwania. - MAM PIERWSZĄ, ORYGINALNĄ, PŁYTĘ, to the BEATLES, PAMIĘTACIE? Tak się cieszę, tak się cieszę! Chodźcie, posłuchajmy. – mówił wyjmując z pokaźnego zbioru, starą, analogową płytę kochanego zespołu.

- Następnym razem Kaziu, dobrze?...

Odmowa z naszej strony, zmniejszyła radość. Jednak trzeba mi było spakować się i wyruszyć w drogę powrotną z krainy dzieciństwa, pełnej magii ludzi „innych”, ludzi kochanych…
  • awatar Louve: ładna z Ciebie nomadka... a krokusy widziała?
  • awatar nomadka: @Louve: Nie jeszcze nie kwitną, jak tylko śnieg zejdzie trzeba wyruszyć w Gorce, lub na Chochołowską w Tatrach zachodnich, tam jest fioletowo i błękitnie od nich!
  • awatar Louve: @nomadka: piękny widok jak zaczynają kwitnąć :)
Pokaż wszystkie (21) ›