Wpisy użytkownika nomadka z dnia 22 grudnia 2012

Liczba wpisów: 1

gina02
 
Prawie 600 uszek ulepione.
Ogromny gar barszczu – naciąga. Inne wigilijne pyszności powoli materializują się w pracowitych dłoniach mamy. Tato dekoruje dom, ubiera z wnuczką choinki.
Przed chwilą w drzwiach pojawili się oczekiwani – Basia z rodziną, z paczkami, ciastami, ale jeszcze bez jednego syna i psa, którzy pozostali w domu. Przyjadą w wigilię.

Dom tętni życiem, wypełniony jest pracą i zapachem świąt...

Wiem, wiem, można zmęczyć się przygotowaniami, zakupami, troskami, można zmęczyć się także samym świętowaniem i nie zauważyć najważniejszego – głębokiego sensu tych dni – Bożego Narodzenia. W domu, który kiedyś zaczęli tworzyć nasi rodzice, nigdy tak nie było. Może dlatego, że wszystko to, co miało w nim miejsce /i ma nadal/ wypełnia wzajemna miłość, oddanie, radość ze wspólnoty, jaką tworzy rodzina. Lubimy się i jest nam ze sobą dobrze...

Przed nami wigilia. Czyli – czuwanie, dzień poprzedzający wielkie wydarzenie. Wypełnia go zwykle jeszcze intensywna praca, post, oczekiwanie. Rano – roraty.

W dużym pokoju tato ustawił choinkę. W tym roku jest z pachnącej daglezji z jego ogrodu. Odkąd pamiętam, zawsze było to żywe drzewko, dawniej była to jodła ubrana jabłuszkami, owocami cytrusowymi, słodyczami, robionymi w domu ozdobami. Dzisiaj migocą na niej kolorowe lampki... Pozostałe pomieszczenia udekorował pachnącymi gałązkami. Drzewko, żywe drzewko – symbol, nie tylko pozostałość po pogańskim obyczaju...

Święta Bożego Narodzenia obfitują w znaki i symbole. Dla nas naprawdę ważne. Symbolem jest nie tylko post, ale i ryba, którą spożywamy podczas uroczystej wieczerzy. Ryba rozpoznawalny znak pierwszych chrześcijan, ICHTHYS... Kilkanaście zupełnie innych, niż w pozostałe dni roku, potraw, takich samych jakie spożywali nasi dziadowie, pradziadowie. Symbolicznych...

Śnieżnobiały obrus, puste miejsce przy stole dla Oczekiwanego Gościa. Pamiętam z dzieciństwa, przynajmniej kilka wieczerzy wigilijnych, spożywanych z zupełnie nieznanymi, nieoczekiwanymi, zaproszonymi przez Tatę...

Pierwsza gwiazdka. Wspólna modlitwa, także za nieobecnych, czytanie ewangelii i ten, chyba najpiękniejszy, moment; dzielenie się białym, delikatnym chlebem. Życzenia składane w blasku świec i kolorowych światełek na choince... Łzy dyskretnie wycierane i dobre, pełne miłości słowa.  Czasem jedynie gest, który mówi: kocham cię, dzielę z Tobą chleb... W mojej rodzinie ten gest nigdy nie był pustym. Rodzice zwykle, podobnie jak i ich przodkowie, piekli o wiele, wiele za dużo chleba, świątecznych bułek, czy bab, by dzielić je z tymi, którym było jeszcze trudniej, niż nam... Znak miłości i dobroci – dzielenie się – jest im i dzisiaj nieobcy.

Składanie życzeń trwa i trwa... Jest nas dużo, w tym roku, jeśli wszyscy zasiedlibyśmy do wspólnej wieczerzy, przy bardzo długim stole usiadłoby 35 bardzo bliskich sobie osób! Będzie nas o kilkoro mniej...Dojadą w pierwszy dzień świąt. Jednej z Nieobecnych będzie mi ogromnie brakowało...

Prezenty, wspólne kolędowanie, śpiewanie pastorałek /ze stareńskiej kantyczki/, czasem jasełka, a o północy – spotkanie z Nowonarodzonym na północce.

Scenariusz, dobrze znany, a jednak wciąż wypełniany nowymi treściami :).
  • awatar TaniecNocy...: Od smierci dziadkow staram sie robic swieta ale nigdy niewychodzi tak jak bym chciala...
  • awatar nomadka: @TaniecNocy...: Myślę, że Twoi bliscy kochają świąteczne chwile spędzone z Tobą, nawet jeśli nie są takie, jakie Ty chciałabyś im dać. Być może mają inny klimat, niż święta, które spędzałaś z Dziadkami, bo teraz to są już Wasze święta :). Życzę Ci, żeby były naprawdę cudownie piękne.
  • awatar TaniecNocy...: @nomadka: Wiem kochana ale tak mi sie lezka w oku zakrecila ze Wy potraficie spedzac swieta tak jak ja zawsze wtedy spedzalam a teraz wszystko wyparlo tradycje i te cieplo plynace ech...
Pokaż wszystkie (5) ›