Wpisy użytkownika nomadka z dnia 29 listopada 2012

Liczba wpisów: 2

gina02
 
  • awatar Lotar King: Well...... Ale fajny mamy kontekst do oglądania tego filmu....to jest tak, jak wprowadzić na salę bankietową pałacu z okresu rokoka, góralską kapelę wraz oscypkami....lub na ognisko w lesie u indian muzyków z orkiestry wyspecjalizowanej w uprawianiu muzyki smyczkowej kameralnej....
  • awatar Mid-century modern: @Lotar King: moje dziecko..Rozumiem , ze to ja jestem dla ciebie "kontekstem" tego filmu. Rozumiem rowniez ta twoja prymitywna i "cienka" aluzje.Wiem , ze gustujesz w swoim "rokokowym" pojeciu estetyki w slinieniu sie i nieprzyzwoitych wpisach na erotycznych blogach...hmm zle oceniasz gusta i potrzeby estetyczne "Nomadki".W mojej opini wlasnie to ona chetnie by obejrzala kapele goralska ze zbojnickimi tancami na dziedzincu "rokokowego palacu" hihihi (zapytaj ja o to)Co do (jak to niefortunnie okresliles"..."orkiestry wyspecjalizowanej w uprawianiu muzyki smyczkowej kameralnej"....musze cie zmartwic..Nie ma czegos takiego..Oscypki owszem sa..smakuja najlepiej na dziedzincu "rokokowego palacu)podczas koncertu muzyki kameralnej w wykonaniu np. kwartetu smyczkowego...ps.Jestem goralem..My gorale na chamskie aluzje i prymitywne uprzedzenia reagujemy przewidywalnie.."praskomy po pysku".. Bardzo skuteczna metoda wychowawcza (czasami moze niezbyt estetyczna)z wieloletnia tradycja ..cheers..
  • awatar nomadka: @Lotar King: Co masz na myśli pisząc o kontekście? Naszą rzeczywistość, mój blog, czy też blog Mid-century modern? Mind ma rację, nie mam nic przeciwko orkiestrze góralskiej w pięknych wnętrzach, oscypki lubię, małe kameralne orkiestry - również :). A film, naprawdę jest piękny...
Pokaż wszystkie (5) ›
 

gina02
 
Dzień przemienił się w przeszłość.

Zerwał się mocny, zimny wiatr.
Jeszcze przed południem szłam osiedlowymi, jesiennymi alejkami i przyglądałam się zaistniałym zmianom. Dawno mnie tutaj nie było...

W parku sprzątanie, wielkie pryzmy liści zostaną dokądś wywiezione. Na stawie pojawiła się ogromna ilość ptactwa wodnego, nawet łabędzie zostały, oszukane przez ładną pogodę i łatwo zdobywane pożywienie  /karmią je osiedlowe babcie z wnukami/.

Zamontowano nam wreszcie windę. To znaczy zrobiono „lifting” starej. Nowa kabina porusza się w starym szybie, i po takich samych prowadnicach. Efekt zaskakujący, „gadająca”, stalowa, nowoczesna, wyposażona w lustro kabina, trzęsie się i zgrzyta zupełnie tak samo, jak jej poprzedniczka...Dobrze, bo znajome dźwięki wyrywają mnie ze szponów grożącej mi klaustrofobii.

px.jpg


Korzystając z pięknej pogody umyłam okna, przynajmniej na jednym poziomie. Kaczka z jabłkami podrażniła jedynie podniebienie /malutka była/ :(... Pranie, odkurzanie, wszystko to za mną, ale bez zaangażowania głębszego wykonane. Nie zostanę perfekcyjną panią domu :(, oj nie!. I zupełnie mi na tym nie zależy. Serce daleko, myśli rozedrgane, zajęte zupełnie czym innym, niż dłonie. Całkowicie odmiennie od mojej mamy, która zawsze lubiła dom i wszystkie czynności związane z jego prowadzeniem. Piekła, gotowała, wyśmienicie i dotąd tak robi...

Jutro znowu wyjeżdżam, tym razem do drogiego mi krakowskiego domu...
  • awatar Bafka: Te fotki z tym sloncem bardzo ciekawe
  • awatar Coobus: pozdrawiam, dziewczyno z plecakiem :)
Pokaż wszystkie (2) ›