Wpisy użytkownika nomadka z dnia 30 października 2012

Liczba wpisów: 2

gina02
 
W piątkowy, w miarę pogodny, jesienny poranek udaliśmy się w kierunku gór. Plecaki, dobrze wyposażone także w przedmioty potrzebne w przypadku ataku zimy, później przydały się bardzo...

Podróż autostradą przebiegała spokojnie. Kawa wypita pod Górą św. Anny, otrzeźwiła wciąż jeszcze drzemiące ciała.

Postój dłuższy, to Wałbrzych. Byłam tu po raz pierwszy. Zaskoczyła mnie nie tylko uroda miasta, ale i jego bieda... Potem zamek Książ, a tu spacer po pięknym, nie tylko jesienią, parku... I wspomnienie uroczej i mądrej księżnej Daisy /  Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless/.

Dalsza jazda, do Karpacza, drogami krajowymi, wąskimi i niekoniecznie dobrze oznakowanymi /objazdy/. Późnym wieczorem dotarliśmy do celu.
  • awatar ponurnik: Moj Boze! Jaka piekna jesien!!!Az mi sie lza w oku zakrecila z tesknoty-to moje okolice...Sliczne zdjecia!
  • awatar ponurnik: Nie jestem z Walbrzycha,bylam tam moze ze 2 razy,ale uwazam ze to okropne miasto-1 wielki biedaszyb heh ale ma kilka ladnych zakatkow,pamietam.Dzieki Bogu,ten Ksiaz i gory w okolicy,przynajmniej ludzie maja odskocznie od tej biedy i brudu...
  • awatar nomadka: @ponurnik: Wałbrzych chyba się zmienia, centrum jest odnawiane, ulice boczne także. Dużo pięknych, starych budynków eklektycznych głównie, ale ciekawych architektonicznie. Okolica też jest ładna, biedne są wciąż oddalone od centrum dzielnice.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

gina02
 
Nocą z piątku, na sobotę śnieg otulił świat. Ranek powitał nas bardzo zimny i wietrzny... Po śniadaniu zdecydowaliśmy się pójść w góry. Celem miała być sama królowa - Śnieżka, w ten śnieżny czas :)...

Wędrowanie początkowo, było o wiele prostsze, niż się spodziewałam. Mocne uderzenia wiatru, który do bólu smagał twarze i ranił śniegiem oczy, nie zniechęciły nas. Wkrótce dotarliśmy do schroniska na Przełęczy pod Śnieżką – Śląski Dom. Tu reanimowaliśmy się pysznym likierem karkonoskim, ziołowym, mocnym i gorącą herbatą.

Świat wyglądał niezwykle nieprzyjaźnie. Wiatr wzmagał się... Uderzał mocno i niepodziewanie, utrudniał oddychanie. Próbując zniechęcić wędrowców, usiłował ich nawet przewrócić /nieomal mu się to udało/. Odczuwalna temperatura była znacznie niższa, od tej, którą pokazywały termometry.

Ze zdobycia samego szczytu Śnieżki zrezygnowaliśmy, wymusił tę decyzję zamknięty szlak. Mgła i zamieć, wzmagały się. Wybraliśmy więc powrót przez piękną Samotnię, drogą do świątyni Wang i Karpacza. Wróciliśmy zmarznięci, ale pogodni. Zlodowaciałe ciała postanowiliśmy rozgrzać w saunach hotelu, znajdującego się na zboczu, odległym od miejsca naszego zatrzymania o kilka kilometrów. Obiektu, o niezwykle brzydkiej architekturze, którego wnętrza określić trzeba mocnymi słowami: KICZ absolutny.

Za to niedziela / Krzeszów, Świdnica/, sprawiła nam dużo cudownie pięknych niespodzianek, podarowała wiele wrażeń o charakterze estetycznym i duchowym. O tym jednak opowiem już innym razem.
  • awatar ponurnik: ech,pieknie...Uwielbiam Samotnie,zwlaszcza kolorowa jesienia.Niestety,moja noga juz tam nigdy nie postanie-za duzo bolesnych wspomnien... :(
  • awatar nomadka: @ponurnik: Może zatem dobrze by było przegonić tu właśnie te wspomnienia? Piękne jest schronisko i jego Życzę Ci, żebyś mogła tam wrócić, bez zahamowań.
  • awatar nomadka: @ponurnik: miało być: piękne jest schronisko, ale jeszcze piękniejsze, jego otoczenia.
Pokaż wszystkie (11) ›