Wpisy użytkownika nomadka z dnia 4 sierpnia 2011

Liczba wpisów: 1

gina02
 
Za oknem ciemno od kilku godzin, a ja dopiero teraz zauważyłam mrok. Stos rzeczy do wyprasowania skupił mnie na sobie fizycznie, za to pozwolił myślom  wędrować w czasie, wróciły więc wspomnienia :).  Radosne. Sprowokował je telefon od mojej przyjaciółki, towarzyszki wielu cudownych górskich eskapad, która - od pewnego czasu -  radykalnie zmieniła priorytety w życiu. Tak bardzo, jak bardzo wydawało się to być niemożliwym.
Zadzwoniła zaniepokojona moim milczeniem, zmartwiona ciszą.

- Chciałam pójść na pielgrzymkę z Helu na Giewont!  Z Kaszubami.

- Na Giewont? Nie byłaś tam?  - /Wstyd się przyznać,  ja nie byłam!!!  Zawsze odstraszał mnie tłum szturmujący szczyty w tej części Tatr./

- Nie, co ty, byłam. Poszłam z nimi rok temu, przeszłam parę ostatnich etapów… Teraz chciałam pokonać całą trasę!

Przed wyruszeniem na maraton pielgrzymkowy E. powstrzymała duża infekcja. Uff, odetchnęłam, choć byłoby to ciekawe doświadczenie, zobaczyć ile tej drobnej postaci pozostałoby po  kilku tygodniach intensywnego marszu!  Ile pęcherzy na nogach, ile… , za to przeżyć autentycznych i głębokich, pięknych ludzkich spotkań, cudownych kontaktów, jak zwykle, doświadczyłaby dużo.  Bo E. zakochana w nieustannym ruchu, wciąż gotowa do każdej, choćby  najbardziej szalonej akcji, niezwykle kontaktowa, odważna, jest  po prostu: pozytywnie zakręcona!

List od Augustyna, mądry i ciepły, dodający otuchy. Tylko jedno dzisiejsze spotkanie trudne, zmęczyło mnie. Ktoś znużył się osobą, która zaufała mu 8 lat temu. Silniejszy, chce wyrzucić z życia słabszego. Kobieta dojrzała, mocna, doświadczona życiowo i słabszy, młodszy od niej o wiele lat partner, który nie zmienił się wcale.  Tylko jej spojrzenie wyostrzył czas, pozbawił złudzeń… Smutne…

Pora na sen.  Dzisiaj towarzyszył nam pewien marynarz z naszej przeszłości, Popeye /dzięki tej postaci, w ubiegłym wieku w USA, znacznie wzrosła sprzedaż szpinaku :)/.

  • awatar wiedzieć, pragnąć, o: Sęk w tym, że w szpinaku wcale nie jest aż tyle żelaza jak to się powszechnie przyjmuje i wpaja się od dzieciństwa. Niestety jego jedzenie nie uczyni nas siłaczami jak to się dzieje w kreskówce z marynarzem Papayem mimo, iż posiada on wiele wartości odżywczych, które mogą być jednak zastąpione innymi warzywami o nie tak "pejoratywnym" wydźwięku.. tj.smaku.. A cała historia związana z niezwykłymi właściwościami szpinaku wiąże się z pewną anegdotą. Roślina ta zawdzięcza bowiem swoją sławę… błędowi pewnej sekretarki. W 1890 roku jeden z amerykańskich naukowców prowadził szczegółowe badania nad szpinakiem. Jego asystentka, zamiast wpisać w raporcie, że 100 gramów szpinaku zawiera 3 miligramy żelaza, pomyliła się i napisała 30. Dzięki jej niedopatrzeniu szpinak zyskał sławę nadzwyczaj zdrowego warzywa a dzieci od pokoleń zmuszane sa do jego konsumpcji. tak jakoś mi się przypomniało ;) ale bajkę uwielbiałam...
  • awatar Coobus: popeye - zanotowałem sobie... spotkam się z nim jeszcze w wolnej chwili. pozdrawiam
  • awatar Bafka: @szuflada wspomnień: a to ciekawe. Dzieki. Fajnie tak przeczytac takie ciekawostki.
Pokaż wszystkie (4) ›