Wpisy użytkownika nomadka z dnia 17 lipca 2011

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Dziwnie cicho w domu.

Słyszę swój głos jedynie wtedy, gdy odbieram telefon...
  • awatar kotka na dachu: zawsze możesz pogadać sobie do lustra ;) albo do rzeczy ;)
  • awatar nomadka: Chciałaś chyba napisać: "albo od rzeczy", prawda? Mogę też mówić do siebie samej, zresztą robię to czasem :).
  • awatar oszukana: Myślę o Was :*
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gina02
 
Wiadomość od Przyjaciółki: ” Będziemy we wtorek na onkologii, nadal nic nie wiemy. Wcześniej ustalone terminy wzięły w łeb - WAKACJE…”  i dalej: ”Mam nadzieję, że ten szpitalny burdel nie ma wpływu na prawidłową diagnostykę. Trzymam kciuki, przetrwajcie JAKOŚ W  TYCH ABSURDALNYCH WARUNKACH.”
Radioterapia  jej męża miała rozpocząć się 11 lipca i trwać przez dwa miesiące. Wynajęli  mieszkanie w pobliżu szpitala. Przyjechali, i po kilku dniach odjechali, z niczym…

Chcę mieć nadzieję, chociaż przyglądając się realiom, mogę zwątpić.
Jedna salowa na 2 piętra, wypełnione pacjentami, zmywa posadzki i  talerze po obiedzie /wyparzacza nie zauważyłam/ ręcznie. Wózek z potrawami nie posiada podgrzewacza, rozdawanie ich trwa horrendalnie długo, więc pacjenci otrzymują zimne jedzenie /dzisiaj np. był to dość tłusty  rosół./ Toaleta, cóż, lepiej  nie pisać na ten temat… Papier toaletowy pacjent powinien posiadać własny... Leżący pacjenci dostają pampersy.
Pielęgniarki, nie już dość…

Za to dzień był  słoneczny i upalny. Na szczęście ogromne okna na oddziale wyposażone zostały w żaluzje.  Na pozostałych piętrach Szpitala Klinicznego AM, w dniu dzisiejszym, w oknach pojawiły się grube koce, zdjęte z łóżek…

Polska szpitalna rzeczywistość nie jest łatwa.
Nie chcę, a jednak wciąż porównuję tę placówkę, ze stołeczną, Centralną Kliniką AM,  gdzie leczyła się Sio. Porównanie wypada zdecydowanie na korzyść warszawskiego szpitala. Nie potrafię rozstrzygnąć, co jest przyczyną: sposób zarządzania, czy też nierówna  ilość posiadanych funduszy…
  • awatar portrotterdam: Kiedyś próbowałam porównać np psychiatryk w Delft z tym w Krakowie, fizycznie nie dało się. Jedyne, co było porównywalne, to atmosfera tych miejsc. Jednak ten krakowski jest pełen grozy... Czasami tylko wystarczy porównać różne oddziały tego samego szpitala i człowiek nic nie rozumie.
  • awatar Jarocin-ocalić od zapomnienia: wiele rzeczy się na to składa, ale jest jedna prosta zasada która odnosi się do większości dylematów tego typu- im bliżej koryta tym lepiej można się najeść... Nie wiem jakie wyniki leczenia ma ten szpital, ale jeśli dobre to może warto udawać czasami że się pewnych rzeczy nie widzi, tak dla świętego spokoju. Jak leżałam na neurochirurgi w całkiem niezłym szpitalu na owe czasy, to przezywałam koszmar i szczęście jednocześnie. Koszmarem było traktowanie pacjentów (niby miłe i grzeczne) a szczęściem, ze wszyscy stamtąd wychodzą jednak o własnych nogach i mogą dalej chodzić bez podciągów... Zanim dojdziemy do standardów europejskich to dużo czasu minie chociaż w niektórych sprawach te standardy wyprzedzamy czasami
  • awatar nomadka: @Jarocin-ocalić od zapomnienia: Nie wiem jakie wyniki leczenia ma ten szpital, w ostatnim czasie zmieniła się prawie cała kadra. Wszędzie wiszą plakaty typu: "Pamiętaj, pacjent twoim pracodawcą!", co nie przekłada się na nic. Indolencja, ignorancja i brak zaangażowania. Zobaczę co będzie dalej, bo jutro pojawia się oczekiwana osoba:NOWA PANI ORDYNATOR!, zatem może i jakieś decyzje zostaną podjęte. Wiem, że neurologia jest trudnym oddziałem, z własnego doświadczenia /byłam pacjentem/, dlatego też pracę na nim powinni podejmować ludzie prawdziwie zaangażowani, a nie tacy, którzy nie lubią swojego zawodu. Tu obserwuję właśnie coś takiego.
Pokaż wszystkie (6) ›