Wpisy użytkownika nomadka z dnia 21 czerwca 2011

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Gościnny, krakowski dom  najmłodszej siostry skupił wczoraj przy stole osoby bliskie Sio. Pomimo pragnień, nie zdążyła - po raz kolejny - zaprosić ich do ryterskiej samotni. Prawdziwą ucztą było wczorajsze biesiadowanie, nie tylko z racji doskonałych potraw na stole i szlachetnego trunku, ale głównie z powodu cudownych rozmów z mądrymi i pięknymi duchowo osobami…

Nocą, wracając spokojną autostradą, rozmyślałam o Niej, o wspólnych pasjach i pewnej, spełnionej  miłości :).
______________________________

Plecak od kilku dni rozpakowany. Znalazł odpoczynek na półce w składziku.
A ja?
Opuściłam miejsce, w którym , za każdym powrotem, odkrywam głęboki sens istnienia, w którym  nie wegetuję... Pozostał niedosyt, zresztą jak zawsze, - i pragnienie powrotu!
Bo góry to miejsce magiczne :). To na ich szlakach, zmagając się ze słabością ciała, czasem brakiem odwagi, spotkałam fascynację i miłość…  Doświadczyłam, że w nich mogę, i chcę,  przejść  - i przechodzę – z poziomu „mieć”, na „być”…  Tu uczyłam się szukać szczęścia w podmuchach wiatru, w zapachu i urodzie kwitnących łąk, szumie potoku, rozpylonym uroku wodospadów, czy w mgłach unoszących się ponad dolinami… Smakować ciszę. Wiele razy w nich właśnie,  słuchałam i słyszałam, pieśń gwiazd spadających bezszelestnie na wyniosłe i dumne szczyty. Widziałam miłość prawdziwą w oczach współtowarzyszy zmagań, uczyłam się najautentyczniejszej przyjaźni, ufności, poznawałam prawdę o człowieku. Uczyłam się słuchać i słyszeć… Bo góry obnażają…

Zafascynowało mnie ich surowe piękno.

A, że:

„Kształtem miłości piękno  jest – i tyle,
Ile ją człowiek oglądał na świecie,
W ogromnym Bogu, albo w sobie – pyle, ( …)” C.K. Norwid

To: Pokochałam je  mocno i autentycznie.

Wciąż czuję bezradność wobec misterium ich piękna, jego tajemnicy i harmonii. Tej mojej odwiecznej tęsknoty...

Pablo Picasso zwykł mawiać:  „Niczego nie można dokonać bez samotności.”  

Od pewnego czasu  lubię spotykać góry samotnie. Wędrować w ciszy i skupieniu. Strząsać z siebie cały hałas i zgiełk, krzyk codzienności, wszystko to co rozbija ciszę wewnętrzną. Za każdym krokiem czuć, jak odwieczny głód Kogoś, lub Czegoś zostaje zaspokajany… W harmonii i pięknie natury koić swoje głębokie pragnienie poznania - spotkania Absolutu, gdy  wędrówka, zachwyt, czy zmaganie, staje się modlitwą… Modlę się więc górami, hukiem lawin, swoją słabością… Każdym oddechem i krokiem…

Wiem też, że mogę w nich przeżyć wszystko i nie przeżyć niczego… i nie jest to kwestią subiektywnej estetyzacji, lub sakramentalizacji ich właśnie, lecz raczej kwestią klucza, który zastosuję, by spróbować otworzyć ich mistyczny wymiar.
Po raz kolejny moje „góry błękitne”, zamieniły się w szarzejące wspomnienie.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gina02
 
Deszcz w wielkim mieście pachnie kurzem...

Park opanowały czarne ptaki, w ilościach hurtowych...

Wracając do domu nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to już kiedyś było... - w "Ptakach" Alfreda Hitchcock`a?
  • awatar ElPiterro: Wbrew stereotypom czarne wcale nie są najgorsze. Kilka dni temu jechałem rowerem, podczas gdy nade mną przelatywało stado wrzaskliwych mew. Byłem 'nieco zdziwiony' gdy dosłownie metr przede mną, z wysokości parunastu (dziesięciu?) metrów spadło, z odgłosem rzuconego kamienia brukowego, pół wyschniętego bochenka chleba. Hitchcock miałby doskonały motyw do sequela "Ptaków" ;)
  • awatar Lotar King: Deszcz w wielkim mieście pachnie kurzem bo go unosi ;-)
  • awatar FoFa: lubię zapach tego kurzu po deszczu :)
Pokaż wszystkie (4) ›