Wpisy użytkownika nomadka z dnia 30 kwietnia 2011

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Szczególną czcią otaczano go na Sądecczyźnie, uznawano za Święty Dar Boży. Znak krzyża czyniono nad dzieżą, przystępując do zarabiania ciasta i nad każdym bochenkiem wkładanym do pieca. Znakiem krzyża znaczono także każdy nowo rozpoczynany bochenek… Gdy przypadkowa kromka upadła na podłogę, składano pocałunek z obu stronnym, by chleb przeprosić, żeby nigdy go nie zabrakło…
Do dzisiaj, moja mama, zarabiając zaczyn, a później formując chleb, powtarza te symboliczne, wchłonięte w dzieciństwie, gesty. Ja także czynię znak krzyża i składam pocałunek, na każdym nowo rozpoczynanym bochenku chleba… Jak moi rodzice, dziadkowie, pradziadowie…

Dzisiaj jednak chcę opowiedzieć o innym bochenku, o chlebie, który otworzył drzwi szczególne…

A było to tak: po kilkudniowej wędrówce, ogromnie zmęczeni dotarliśmy do Rzymu. Nie należeliśmy do tych, którzy podróżują z wypchanymi portfelami, byliśmy za to ogromnie chłonni wrażeń. Zamieszkaliśmy w namiocie na kempingu: a  była nas czwórka młodych ludzi i jedna kilkuletnia dziewczynka, moja córka. Plan zwiedzania mieliśmy ogromnie napięty, nikt z nas nie zastanawiał się nad tym ile jest w stanie wchłonąć dziecko… Starorzymskie pozostałości, barokowe założenia, muzea, oczywiście wizyta w Watykanie… Marzyliśmy o audiencji, ale nie mogło być mowy o innej, niż ogólna w Bazylice św. Piotra.
Zakurzeni, zmęczeni, przygotowywaliśmy wieczorny posiłek, kiedy padło to pytanie:  - Jesteście z Polski?, - Tak! – odparłam i uśmiechnęłam się radośnie. Przede mną stali młodzi wędrowcy, od kilku miesięcy podróżujący stopem po Europie. Dawno skończyły się im jakiekolwiek zasoby finansowe. Wracali do kraju.
- Chcecie zaproszenia do Castel Gandolfo, na specjalną audiencję tylko dla Polaków? Jutro wcześnie rano musielibyście tam pojechać. Oddamy wam je za bochenek chleba…
Oniemiałam. Z radością podarowałam im 2 bochenki chleba, a nazajutrz wczesnym rankiem gnaliśmy do letniej rezydencji papieża na niezapomniane spotkanie! Jan Paweł II pobłogosławił moją małą córeczkę, pocałował w czoło, przytulił, zanim odciągnął ją ochroniarz. Ja, choć chciałam powiedzieć Ojcu świętemu tyle rzeczy, nie byłam w stanie wydusić z siebie ani słowa.

Bochenek chleba, tak ceniony, w mojej ojczystej ziemi, stał się przepustką do spotkania z Niezwykłym Człowiekiem. :)
  • awatar Lotar King: Aby chleb przeprosić, żeby nigdy go nie zabrakło tak się dzisiaj już nie rozumuje...a szkoda !
  • awatar Jacek K: Fajni byli ci wędrowcy... Jakby los ich przysłał, żeby spełnić Wasze pragnienie... za symboliczny bochenek chleba :)
  • awatar ponurnik: ja bym chyba oddala bochenek i pozwolila im zatrzymac zaproszenie...biedni,pewnie sami bardzo chcieli tam byc..
Pokaż wszystkie (7) ›
 

gina02
 
Padam.
Inwentaryzacja pustego budynku; punkty odniesienia ukryte w potężnej sieci pajęczyn...
Delikatne ich niteczki oplotły i mnie, czuję się tak, jakby to niekoniecznie miłe stworzonko zawłaszczyło nas w swoim świecie. Jakiś czas później próbowałyśmy zapomnieć uniesienia z królestwa pająków, kurzu i pyłu, grzyba budowlanego i gruzu, w cukierni przy kawce i pysznym ciachu... Trochę pomogło.

Potem - outlet... Moja córka uwielbia mierzyć i kupować. Ja mniej, choć przyznaję, że jej ulegam.

A miał być koncert filharmoników :(.
  • awatar FoFa: no ja akurat nie cierpię przymierzać i zakupów w sumie też nie lubię z jednym małym wyjątkiem, sprzęt foto :D
  • awatar Coobus: cierpliwości i wytrwania życzę. i tego domowego efektu końcowego. dla niego warto się pomęczyć
  • awatar nomadka: @Coobus: Dziękuję za życzenia! Mam nadzieję, że inwestor będzie zadowolony z projektu :)
Pokaż wszystkie (3) ›