Wpisy użytkownika nomadka z dnia 10 kwietnia 2011

Liczba wpisów: 2

gina02
 
10 kwietnia 2010!
Chciałabym by tej daty nigdy nie było w kalendarzu…
Dzisiaj, rok później,  za Janem Kochanowskim powtarzam:
„Jeśli droga otwarta do Nieba, to tym, którzy służą Ojczyźnie”…

A Oni – służyli…

W kilka dni po katastrofie,  we francuskich Alpach, na pięknym, zaśnieżonym Mont Valon, jakaś kobieta słysząc moją rozmowę z córką, podeszła  do nas i rozpoczęła dialog na temat wydarzeń, dla niej tak trudno zrozumiałych.  Była Francuską, która dzięki dramatowi z 10.04. usłyszała po raz pierwszy o Katyniu…
Paradoksalnie, dopiero te tragiczne wydarzenia, ukazały prawdę o czymś co świat chciał przemilczeć. Był to poniekąd niezamierzony i najcenniejszy akord polityki historycznej prezydenta – idealisty.
Dzisiaj wspominam także osoby, które znałam, a których krew pochłonęła smoleńska ziemia, jak i tych którzy ich poprzedzili.  Jakby nie dość było tej pierwszej…
Przychodzą mi na myśl słowa pieśni: „Ojczyzno ma, tyle razy we krwi skąpana…” Polsko Piastów, Jagiellonów i Sobieskich,  Polsko nas współczesnych, dla której chciałabym szacunku w Europie i świecie… Chciałabym byś była Ojczyzną zasobną, zatroskaną o wszystkich obywateli…

Moja Polsko…

Ks biskup Tadeusz Płoński, który także zginął w samolocie prezydenckim,  dzień przed katastrofą powiedział:
„Ziarnem Polski może być każdy Polak, nie pozwólcie, aby Wam ktoś to ziarno wykradł z Waszych umysłów i serc. Niech ono się zakorzeni w nas, niech wyrośnie, niech wyda znakomity owoc dla chlubnej historii Polski. Nie wstydźmy się Polski!”
  • awatar ponurnik: ciezko o brak wstydu,kiedy kraj reprezentuja tacy idioci,jacy zasiadaja w lawach poselskich:/
  • awatar nomadka: @ponurnik: Zostali oni wybrani przez nas samych... Może pora pomyśleć i o tym?
  • awatar Mid-century modern: in memoriam.Dziekuje.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gina02
 
Wybraliśmy powrotną drogą, widokową, wijącą się pomiędzy wzgórzami Beskidu Wyspowego. Kilka lat temu, w każde piątkowe popołudnie, zmierzałam do N.S., by  w weekend, z przyjaciółmi sukcesywnie „zdobywać” kolejne jego  szczyty. Dzisiaj  patrzyłam na Luboń Wielki, z ogromnym sentymentem. Ta dziwna beskidzka góra, ma piękne kamienne rumowisko, zwane percią Borkowskiego, taki mały przedsmak prawdziwych gór… To z Lubonia właśnie  przyniosłam Anioła.  Brzydziutkiego.  Ale mojego!  Jest złotowłosy, niebieskooki, odziany w czerwoną szatę, szafirowy płaszcz, jakiś biały podbródek pod szyją, ma bielusieńkie skrzydła i lilie trzyma w dłoniach… Zauroczył mnie swoją brzydotą. :)

Stał się - najbardziej kochanym Aniołem.

W schronisku zobaczyłam go po raz pierwszy, natychmiast też podjęłam decyzje o jego adopcji. Był sierotą,  jego ojciec – rzeźbiarz ludowy, zginął rażony piorunem..
  • awatar Jacek K: Jakie piękne Aniołki... ;)
  • awatar nomadka: @Jacek K: Jeden, szczególnie! :)
  • awatar Jacek K: @nomadka: Dwa! - szczególnie ;)
Pokaż wszystkie (24) ›