Wpisy użytkownika nomadka z dnia 10 marca 2011

Liczba wpisów: 2

gina02
 


Myślałam, że jestem gotowa na Jej odejście...

Myślałam, że jestem...

Teraz siedzę na walizkach i ruinach... Bezsilna, tak jak kiedyś...

Ten wiersz, to moja nowa mantra, na każdą chwilę dnia i nocy bezsennej...

"Tylko zatańcz", zatańcz na tych ruinach...

Zapomnij się w tym tańcu, jak w bólu, a ten ostatni zamień w rytmiczny ruch przywracający wolę istnienia...

Wróć, jak Feniks - płomienna, zabłyśnij w promieniach nowej nadziei, spróbuj...
  • awatar tannat: podaj dłoń, zatańczymy razem...bo nie jesteś sama...
  • awatar kotka na dachu: Feniks się odradzał tylko jak na popiół spadła kropla porannej rosy... oby spadła jaknajszybciej...
  • awatar nomadka: @kotka na dachu: Rosy, a może łzy? Oby...
Pokaż wszystkie (6) ›
 

gina02
 
Wciąż patrzę na Jej zdjęcie. W jednej ręce trzyma chleb na kromki pokrojony.  Biegnie, otulona grubym szarym swetrem, do przyjaciół skupionych przy ognisku… Chyba coś mówi, lub śpiewa,  ma tak dziwnie ułożone usta… Jest dynamiczna, radosna i taka prawdziwa… Zamieszony poniżej fotografii napis głosi, że ona  – JEST!…

Jeszcze dzisiaj rano, prawie automatycznie wybrałam jej numer., żeby, jak zawsze usłyszeć głos, opowiedzieć wydarzenia, które odtąd będą miały smak niepodzielny, znany jedynie mi samej… Łzy… Ból serca, taki zwyczajny, fizyczny…

Paulina wyczuła, że potrzebuję usłyszeć kogoś, dla kogo nie jestem niewidzialna. Zadzwoniła. A ja wykonałam coś bardzo heroicznego, odebrałam telefon… Tym razem, to ona mówiła słowa pocieszenia. Chciałam przerwać zbyt długą rozmowę, żeby nie obciążać nadmiernie konta staruszki. Usłyszałam zdecydowane, mocne: „Nie przerywaj, TO SĄ TYLKO PIENIĄDZE!”…

Paulina nie pozwala mi płakać. Dzisiaj opowiedziała starą, ukraińską historię – legendę, którą dawno, dawno temu podzieliła się z nią jej mama. A legenda ta mówi, że nasze łzy obciążają zmarłych w sensie dosłownym. Opowiada o dwóch siostrach, z których jedna zmarła, a druga wciąż płakała tęskniąc za nieobecną. Ktoś polecił płaczącej udać się nocą do kościoła. Po godzinie 24,  przez ciemną cerkiew,  rozpoczął przesuwać się korowód dusz, które wciąż jeszcze nie opuściły ziemi… Wśród nich była i zmarła siostra. Dźwigała, z wielkim trudem, dwa pełne wiadra wylanych po jej odejściu łez…

Odezwał się też Augustyn, odebrał mój sygnał, przesłany w jakiś pozazmysłowy sposób…
Na e-maile wyrażające współczucie, wciąż nie umiem odpowiedzieć…

Myślę o niepojętej kruchości naszego bytu, życie odnajduję jakby na granicy nicości i pełni bytu, jaki jest obiecany…Nicość – miejscem mojego narodzenia, a co przede mną?

Jeszcze nie odnalazłam siły fizycznej, ale już pakuję walizki. Jutro jadę do rodziców…

Dzisiaj też rozbiłam ostatnią, ukochaną, piękną lampkę do czerwonego wina. Na wysokiej wysmukłej, delikatnej nóżce, opierała się proporcjonalna czara... Kiedyś posiadałam całą kolekcję, tych krośnieńskich, niezwykle delikatnych szkieł, projektowanych dla kogoś tam ważnego. Były piękne, zamieniły się w niebyt… Bo były kruche, tak jak i my …