Wpisy użytkownika nomadka z dnia 4 grudnia 2011

Liczba wpisów: 1

gina02
 
Czarnogórski, doskonały, głęboko rubinowy Vranac z 2008 roku, łagodzi mglisto – wilgotny nastój dnia. Niedziela dobiega końca. Spokojna, choć zupełnie inna niż planowałam.

Imieniny Basi. Są trzy, drogie mi osoby, o tym imieniu. Najmłodsza ma 6 miesięcy :). Dzisiaj powinnam być w Krakowie, u jednej z nich…

Imię to nosi najmłodsza siostra, w domu której, zawsze wtedy, gdy zamarzałam w swoim osobistym życiu, znajdowałam ciepło, pozwalające sercu odtajać… Doskonale prowadzony, pełen radości, pomysłowości, dom szóstki dzieciaków, ich rodziców i psa, wciąż przygarnia tych, którzy – jak ja – szukają ciepła, by ogrzać skostniałe życie… Usytuowany, w zaprojektowanym przez  Basię, bajkowo pięknym ogrodzie, tętniący życiem dom, w którym zawsze znajdzie coś ciepłego zgłodniały, niezapowiedziany wędrowiec, a przyjaciel filiżankę kawy z doskonałym ciastem pieczonym przez panią domu, a przede wszystkim autentycznie serdeczną atmosferę i nietuzinkową wymianę zdań. Bo Basia, choć fakultety odłożyła na bok, nigdy nie stała się nudną, nieciekawą osobą. Niezwykle uzdolniona językowo, rozwija talenty. Przerwać musiała – po wielu ukończonych stopniach - szkołę tańca u Wieczystego, ale tańczyć potrafi i kocha. Sportowego rock and rolla wywijała będąc w zaawansowanej ciąży z pierwszym dzieckiem, przy zupełnej nieświadomości partnera. Prawdziwie porzuciła tylko judo, choć i ten sport był jej bliski w czasach studenckich. Aktywna od zawsze, nie dała się zamknąć życiu w domowych pieleszach, działa skutecznie na wielu frontach… Kocha podróże, muzykę, balet, teatr, film, dobrą lekturę...Odważnie i świadomie kształtuje nie tylko przestrzeń wokół siebie /a ma niezwykły smak estetyczny/, ale i młode charaktery :).
Przy tym jest uroczą, ciepłą, zadbaną kobietą. Uwielbianą przez wszystkich siostrzeńców.
Historia Basi i jej rodziny, prawdziwie dobra, stała się przyczyną mojego agresywnego wystąpienia. Dosłownie zawrzalam wewnętrznie, słysząc określenie: „patologia”,  użyte w stosunku do osoby, wyrażającej  pragnienie zostania matką trzeciego dziecka… Nie wytrzymałam!!!  Szczerze chciałabym życzyć światu ogromu równie patologicznych rodzin, jak ta, o której piszę…
Dzisiaj, z moją drogą solenizantką, mogłam porozmawiać tylko telefonicznie, przytulić ją do serca, jak zawsze… Z tęsknotą.