Wpisy użytkownika nomadka z dnia 19 listopada 2011

Liczba wpisów: 1

gina02
 
Jutrzejszy chrzest Frania stał się bodźcem do opuszczenia gniazda rodzicielskiego i wyruszenia do rodzinnego miasta, w celu upolowania odpowiedniej na tę okoliczność pamiątki. Miała być symboliczna,  i – o ile to możliwe – nie kiczowata…
Jakiś czas później, mocno zmęczona i znużona wędrówką po dużym handlowym obiekcie, postanowiłam wrócić na łono rodziny z zakupionym albumem.
Spóźniony autobus nr 5, jak zwykle, dostarczył oczekującym nań, niezwykłych wrażeń; mogli do woli wpatrywać się w lekko zamglony, piękny eklektyczny ratusz…  I wpatrywali…

Przez moment wzrok wszystkich przyciągnął ogromny, czarny Hummer, pędzący po starej kostce brukowej. Po czym znów zapanowała stagnacja i oczekiwanie...

W atmosferę lekkiej senności, będącej udziałem wiotkich nastolatek, staruszki wtulonej w kąt wiaty przystankowej i pań w kolorowych beretach, wracających z pracy, wdarł się On. Mężczyzna w czarnym, dobrze uszytym płaszczu z dobrej gatunkowo wełny. Spojrzał w kierunku gromadki skupionej na przystanku, skoncentrował się na nastolatkach. Tubalnym, nieźle ustawionym głosem, zapytał:
- Macie papierosa?
Panienki zachichotały, mężczyzna powtórzył pytanie.  Zdegustowany brakiem odpowiedzi, skierował wzrok na skurczoną staruszkę, po czym z mocą, ponowił pytanie. Zapanowała cisza, mężczyzna podniósł głos. Zdecydowałam, że spróbuję rozwiązać napięty już nieco problem:
- Nikt nie ma papierosa. Nie pomożemy panu. Niedaleko jest sklep, jeszcze otwarty. Kupi pan tam to, za czym tęskni…
Błysk w oku nieznajomego pokazał, że papieros był jedynie pretekstem. Potrzebował czegoś innego...
- Masz skończone studia! Słyszę jak artykułujesz – powiedział podchodząc bliżej – pozwól, ze się przywitam.
Uff… Cały przystanek wgapił się we mnie. Wyciągnięta dłoń nieznajomego zawisła w próżni. Moja rękawiczka wybrała wolność, wtedy mężczyzna pochylił się, podniósł "upadłą", i podając mi ją, szarmancko pocałował wyciągniętą po zgubę dłoń.
Powiedział:
- Ten kto podniósł rękawiczkę, był zwycięzcą…
- Nie, ten kto podniósł był gotów podjąć walkę, rozpocząć pojedynek…. A tutaj nie widzę chętnych…
- Inteligentna jesteś, zawyrokował. – Masz męża?
Oniemiałam, zanim dotarła do mnie riposta, której sam sobie udzielił:
- Głupie pytanie… Kochasz go?
- Jeszcze głupsze – podsumowałam.
- Jesteś w porządku – wiesz, mam skończone dwa fakultety, przedstawię się, pozwolisz?  
Milczałam, gdy sięgnął do wewnętrznej kieszeni płaszcza i wyjął wizytownik…
Ludzie przyglądali się w napięciu…

Autobus nr 5 wtargnął nagle. Puściłam oko do roześmianych nastolatek i opuściłam scenę... Nigdy nie dowiem się komu odmówiłam propozycji wspólnego wypicia drinka…
  • awatar kokonowa: Kto wie namadko,życie lubi nam platać figle ;) moze jeszcze spodkasz na swojej drodze pana w dobrze skrojonym płaszczu. Życze jutro miłego dnia,w sumie to juz dzisiaj .Udanej uroczystości rodzinne.Dobranoc. :)
  • awatar nomadka: @kokonowa: Dziękuję za życzenia :), nie jestem jednak pewna, czy pragnę jeszcze spotkać tego pana!
  • awatar kokonowa: Tak też się domyślałam :),mam nadzieje że nie uraziłam Ciebie namadko.
Pokaż wszystkie (15) ›