Wpisy użytkownika nomadka z dnia 27 stycznia 2011

Liczba wpisów: 4

gina02
 
nomadka: Bezsenna noc. Ślepa. Głucha. Tylko za oknem lekko uchylonym, cichy śnieg bielą wygładza kontury...

Usypia... Myślę o śmierci marzeń, pragnień, zamierzeń - zmarłych przez spełnienie.

Myślę o ogniu życia, spalającym, pożerającym, przemieniającym..., tym, który spalając, tworzy nowe przestrzenie - pustynie, na których w każdej chwili wyrosnąć może zielony step, wytrysnąć nowe, życiodajne źródło. Te siły są nieogarnione :)

A jednak i one nie mogą zmienić faktu, że zbliżamy się do kresu...

.
  • awatar kotka na dachu: z każdym oddechem... bliżej i bliżej do kresu tego materialnego świata...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gina02
 
nomadka: ups...

Zrodził się nowy problem. Tym razem nieco zabawny.

Paulinie posmakował, podarowany jej przeze mnie mocny, różany likier. Stwierdziła, że jest LEKARSTWEM! Zapragnęła zamówić całą skrzynkę, by dzielić się nim z innymi...

Ciekawa jestem, czy firma w której powinnam złożyć zamówienie, potraktuje poważnie moją prośbę. Adres Pauliny to Ekumeniczny Dom Opieki Społecznej...
  • awatar Parole: pewnie się będą z tego pod nosem śmiali, ale na pewno potraktują powaźnie:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gina02
 
nomadka: Po problemie :). Odnalazłam przedstawiciela handlowego, owego "leczniczego" trunku, w miasteczku leżącym nieopodal Domu, w którym mieszka Paulina.

A ów eliksir - to 35% Rosolis Różany!
Trunek znany w Europie od XIV wieku, najpierw wyrabiany przez alchemików włoskich, potem zakonników i likworystów :). Nazwa jego, wcale nie pochodzi od rosołu ;), lecz od łacińskiego "ros solis" - czyli rosa słoneczna. Nalewki tego typu były uważane za lekarstwa, zatem instynkt Pauliny nie zawiódł :), :), :).
 

gina02
 
Jestem dzisiaj wylewna :), Jednak chcę i to z siebie wyrzucić!

Do pracowni architektonicznej wpadł rozwścieczony mężczyzna.
- „Nie zrobicie tego! Nie pozwolę, nie wyrażę zgody, żeby jacyś Turcy plątali się pod moimi oknami… Będą sprowadzać tu całe rodziny…” – te i jeszcze znacznie gorsze słowa padły już od drzwi.

A problem dotyczy rozbudowy maleńkiego domku, zakupionego przez młode małżeństwo, już spodziewające się dziecka. Ona – jest Polką, on – Turkiem, prowadzącym w sąsiednim miasteczku niewielką restaurację. Rozbudowa – zgodna z przepisami – jest możliwa. Jednak fobia, na która zapadł ów sąsiad, chyba nie zapewni młodej rodzinie spokojnego życia…

Kilkanaście lat temu podróżowałyśmy, z małą wtedy córeczką i dużymi plecakami, po azjatyckiej części Turcji. Nigdy, i nigdzie później, nie spotkałam się z tak niezwykłą życzliwością, gościnnością  i opiekuńczością. Nie byłam bogatą Europejką, miałam niewiele więcej niż oni, podróżowałam lokalnymi środkami lokomocji. Dzięki temu spotykałam ludzi, takich jakimi są w swoim własnym świecie. Do dzisiaj przechowuję, jak skarb, prezent od muzułmańskiej kobiety, która nigdy nie opuszczała swojego domu. Tym razem wyszła na jego dziedziniec, by uściskać nas serdecznie na pożegnanie i podarować dwa piękne, własnoręcznie wyhaftowane szale, cieniutkie jak mgiełka… Później powróciłam na te same ścieżki, ale zza samochodowej szyby, wszystko wyglądało już inaczej…
  • awatar Parole: mam znajomych Turków. są rzeczywiście bardzo ciepli i gościnni, ale, jednak, często widać różnicę w podejściu do życia. mimo że są tutaj, tradycję i sposób bycia zabrali z bagażem ze swojego kraju.
  • awatar nomadka: @Parole: Noszą w sobie swoją przeszłość, ich kultura jest inna, tradycja również. Co nie znaczy, że mniej ciekawa, czy gorsza od naszej. Myślę, że mogą żyć obok nas, ubogacając także nasze doświadczenie.
  • awatar Parole: @nomadka: gdyby jeszcze nie było w ludziach tyle nienawiści... ech, te nieszczęsne stereotypy i lęk przed nieznanym...
Pokaż wszystkie (5) ›