Wpisy użytkownika nomadka z dnia 26 stycznia 2011

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Wędrując po wspomnieniach, zatrzymałam się na słowach piosenki, którą - po raz ostatni - zaśpiewaliśmy, trzymając się za ręce... Nikt z nas nie wiedział, ze nigdy więcej, te same, pięknie zharmonizowane głosy, nie zabrzmią już w tym miejscu...

Trwa w moim sercu i pamięci tamta chwila i jej brzmienie...

I ta piosenka:

Ogniska już dogasa blask,
braterski splećmy krąg,
w wieczornej ciszy, w świetle gwiazd
ostatni uścisk rąk.

Kto raz przyjaźni poznał moc,
nie będzie trwonić słów.
Przy innym ogniu, w inną noc
do zobaczenia znów.

Nie zgaśnie tej przyjaźni żar,
co połączyła nas.
Nie pozwolimy by ją starł
nieubłagany czas.

Kto raz przyjaźni poznał moc,
nie będzie trwonić słów.
Przy innym ogniu, w inną noc
do zobaczenia znów. 2x
 

gina02
 

Powinnam wyjechać do Sio, czuję to bardzo mocno. Zbieram siły, załatwiam ostatnie sprawy.

Drobne zakupy, fryzjer ;).  Odwiedziłam ulubioną panią, żeby uporządkować chaos na głowie i, jak zawsze /to już prawie rytuał/ , usłyszeć: - Ależ pani ma te włosy, tak ich dużo…  Od wczesnej młodości, kiedy to moje „kosy” sięgały prawie kolan, słyszałam to wiele, wiele razy. Długość, grubość i kolor warkocza fascynowały na tyle, że nigdy nie wiedziałam, co mnie z jego powodu spotkać może. Czasem ktoś zdesperowany targał go z całych sił, by sprawdzić jego autentyczność, innym razem pochłonięta akcją filmu, zostałam warkoczami przytwierdzona do fotela… Znużona tym wszystkim, postanowiłam skrócić ich długość. W tym celu udałam się do zakładu fryzjerskiego, żeby… pocałować tam klamkę. Mistrz fryzjerski wyrzucił mnie za drzwi, absolutnie nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności za unicestwienie owego cudu natury. Podobne sytuacje powtórzyły się w dwóch następnych zakładach. Zdesperowana sama próbowałam nadać mu pożądaną długość… Nożyczki nie dawały rady… Skończył jako treska ;).

Intrygował, rodził pożądanie, ktoś chciał go koniecznie kupić, inny choćby jedynie za niego poszarpać… Był także powodem innych problemów. Pewnego razu stałabym się jego ofiarą, w sensie dosłownym, owinął się na świdrze maszyny do kręcenia lodów. Wyłącznik od niej był zbyt daleko żebym mgła zareagować Zostałabym oskalpowana, gdyby nie przytomna reakcja taty, który akurat w tym momencie pojawił się w firmie…

Tak… warkocz, jak u komety ;)