Wpisy użytkownika nomadka z dnia 10 stycznia 2011

Liczba wpisów: 3

gina02
 
Piękny dzień.

Wędrowałam grzbietem wcale niewysokim, za to szczodrym: obdarzył mnie bogactwem wrażeń estetycznych i nie tylko :).

Wyszłam z domu. Musiałam wyjść i MUSIAŁAM wędrować!!!! Żeby, no właśnie, dlaczego? Żeby: wyrzucić z siebie koszmar bezradności, nieumiejętność niesienia ulgi w cierpieniu? A może własnego lęku?  Nie wiem… Wędrowałam z uporem wielkim przez 5 godzin. Dostałam prezent: przepiękne widoki na Beskid Wyspowy, Gorce, moje kochane Tatry i… na grzbiecie: Pogórze Rożnowskie, z pięknym jeziorem. Panorama otwierała się na całe 360 stopni.

Spłoszyłam niechcący sarny, tuż przede mną, w szalonym pędzie runęły w kierunku urwiska. Poczułam smutek, to nie było zamierzone. Błękitno- żółte ptaki przysiadły, jak nutki na pięciolini… Resztki śniegu tworzyły rzeźbiarskie formy… Był nawet w kolorze kawowym…

Cisza…

Wędrowałam po górach, które dawny przyjaciel, zwał kapuścianymi ;). On, himalaista, rysownik - satyryk, z którym łączyła mnie niewyobrażalna MIŁOŚĆ, do gór – rzecz jasna ;).  Taką to dedykację zostawił w swojej książeczce, przeznaczonej dla towarzyszki wypadów w skałki…

Pijałam w tych skałkach wino z blaszanego kubka, śmiałam się nieprzytomnie… Chyba opowiem pewne  zdarzenie, bo wywołuje i dzisiaj we mnie jakąś mniej mglistą radość i ciepełko.

Przy zachodzącym już słońcu, pod jedną ze skał Bramy Bolechowickiej, zebrało się kilka osób, z  magicznymi kubeczkami metalowymi w dłoniach… blaszane kubki z…, mniejsza o to, z jaką zawartością…  Obóz dla komandosów,  których zwariowane alpinistyczne towarzystwo szkolić miało. Nagle, w skałę wchodzi kolega, bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Zna drogę, to wiem, ale… Skała jest wapienna, a to niesie pewne ryzyko. Wspina się żwawo, sprawne, pewnie. Jest już wiele metrów nad poziomem, na którym stoją obserwatorzy…
Nagle, rozlega się głośne: - Wiecie, co dzisiaj mamy na kolację? Nie? No, przecież: pieczeń z Baranka!
Głośny śmiech wtajemniczonych… Wszak to Baranek szuka w tym momencie kolejnego chwytu dla palców, od których tu, zależy wszystko…

Ech, dzisiaj Baranek i inni są daleko. Niektórzy, już wolni, pewnie stali się pyłem kosmicznym. Chociaż nie, chcę wierzyć, że są wciąż tuż, tuż, obok mnie, że czekają… A ja - idę w ich kierunku, by zaśpiewać, wypić łyk wina i wyruszyć ku kolejnej przygodzie!
Bo tam, pewnie też są góry, te moje góry błękitne!!!

Dzisiaj, już za kilka godzin - Jaworzyna!!!! :)
  • awatar tannat: i znów zawiodłaś mnie w baśń, tym piekniejszą że realną...dziękuję
  • awatar ponurnik: ja tez kocham gory...
  • awatar Coobus: pierwsze zdjęcie to Nomadka i piasek pustyni w nocy. Ale są różne Nomadki. Nie ulega wątpliwości że jesteś Nomadką ze śnieżnych pustyni
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gina02
 
nomadka: Miniony dzień, piękny, błękitny, podarował mi także niezwykły koncert; dwa chóry przeniosły mnie w zupełnie inny wymiar... Jeszcze wciąż brzmią we mnie nuty Haendla, Mozarta...

Przywołały wspomnieni innej magicznej chwili: mrocznej cerkwi pachnącej słodkim woskiem, płomieni świec odbitych w złotych obliczach ikon, głosów michów wychwalających Niewypowiedzianego... Powyżej, gdzieś na linii błękitu - Olimp...

Potem, najprawdziwsze chwile, te z Sio. Są równie magiczne jak te, pełne świec, ikon i zapachów Wschodu, piękne i głębokie.  Niełatwy czas - to ten, z Rodzicami...
 

gina02
 
nomadka: Oj, oj, aj, boooolą nogi!

Masażysta potrzebny od zaraz!!!

Po 4 godzinach snu, "nartowe" szaleństwo :).

Teraz bieg do Sio, a wieczorem powrót do domu. Jutro opowiem jak było :).
  • awatar Mid-century modern: " o cie nie zabije to cie wzmocni"...
  • awatar kotka na dachu: no i dobrze, ze Cię nogi bolą :):):) trzeba czuć, ze się żyje!!!
  • awatar FoFa: w sumie to chyba zazdroszczę Ci tej energii i kondycji, nawet z bolącymi nogami :D
Pokaż wszystkie (3) ›