Wpisy użytkownika nomadka z dnia 30 września 2010

Liczba wpisów: 1

gina02
 
Jasna sypialnia, w wielkim szarym mieście… W łóżku popijam gorący napar z lipy, głogu i imbiru z dodatkiem miodu kwiatowego, soku z cytryny. Podobno potrafi działać cuda, a potrzebuję niezwykłości, żeby już jutro móc wyruszyć do Krakowa. W zasięgu ręki sterta chusteczek do nosa, pachnący, gęsty surowy sok malinowy i chemiczne leki z apteki. Zostałam pokonana…

Usiłuję scalić siebie. Rozrzuconą w tylu miejscach. Fizycznie jestem tutaj, w sypialni, jednak myślami  intensywnie błądzę… Sio, rodzice, przyjaciel w potrzebie /kolejny kryzys/, pani Paulina, którą w tzw. „międzyczasie” zdążyłam odwiedzić. Doświadczyć, jak bardzo boli samotność… Zrozumieć, jak wielką radością może być chwila bezinteresownie ofiarowana drugiemu. Zawiozłam jej soki, domowe winko i konfiturę z aroni z rumem, taką jak lubi. Nie zdążyłam odwiedzić  Przemyśla, przepięknego przygranicznego miasta. Kilka lat temu entuzjastycznie chłonęłam jego jesienną urodę, spacerując z Pauliną po starówce. Wtedy również miałam „chwilkę”. Wciąż obiecuję sobie i jej, że powrócę w te strony na dłużej.

Wykorzystałam podróż do Pauliny, by „ukraść” jeden dzień życiu, na spotkanie z Bieszczadami. Lało… W usytuowanym na końcu cywilizowanego świata Mucznem, odwiedziłam kochane Siedlisko Carpathia i jego uroczych gospodarzy! Całą sobą chciałam pozostać dłużej… Pomimo deszczu, mocnego wiatru, błota i pierwszych symptomów choroby, zdecydowałam się wyruszyć do źródeł Sanu i Grobu Hrabiny. Należałoby napisać: Hrabiów, są tam przecież dwie płyty, mocno omszałe z zatartymi, choć wciąż dającymi się odczytać napisami, informującymi, że  spoczywają tu ciała Klary i Franciszka Stroińskich. W czasach PRL-u wyprawa do Grobu Hrabiny była nielegalna. Tereny na wschód od Halicza i Tarnawy były niedostępne.
Żerowiska bobrów przy starym, zamkniętym szlaku, lepiężniki i błoto pod stopami, na długo pozostaną w mojej pamięci. Nie umiem zliczyć ilości upadków zaliczonych na śliskiej, wąskiej ścieżce, po skonsumowaniu doskonałej, gorącej czekolady, przygotowanej na szlaku, a zakropionej czymś zdecydowanie mocniejszym… Ruiny cerkwi, pozostałości cmentarzy opowiadają o tętniącym tu niegdyś życiu… Wieś Sianki, dziś po ukraińskiej stronie, tak dobrze widoczna z okolic Przełęczy Użockiej. Trudne są losy przygraniczy.
Jeszcze szybciutkie zbieranie rydzów, na drogę, żurawinówka na pożegnanie i mocne postanowienie, że kiedyś powrócę. Na dłużej…
Nocny powrót do rodziców uświadomił mi, że muszę "wziąć urlop". Wróciłam do domu, na razie na dwa dni...
  • awatar ODCHUDZANIE NA POWARZNIE: ;)
  • awatar saphena: Spędziłam w te wakacje dwa tygodnie na praktykach w Przemyślu. Naprawdę magiczne miasto, mimo, że czasu i sił zbyt dużo na zwiedzanie nie miałam, to zaprzyjaźniłam się z nim. Czuć tam w powietrzu jakiś spokój i brak pośpiechu, może to bliskość Bieszczad tworzy ten klimat.
  • awatar Bafka: Oj, az sie rozmarzylam. Kiedys dawno dawno temu spedzalam w VBieszczadach kazde lato. Ale to byly czasu PRLu irzeczywiscie na wschod od Halicza nie chodzilam. Ale zatesknilam po Twoim wpisie... Moze kiedys je jeszcze odwiedze.
Pokaż wszystkie (13) ›