Wpisy użytkownika nomadka z dnia 17 lipca 2010

Liczba wpisów: 1

gina02
 
Żar.
Tato, w spodniach odziedziczonych po strachu na wróble /z czereśniowego drzewa/, w niezwykłym kapeluszu, biega po ogrodzie. Wygląda przezabawnie… Tkaninę spodni wiatr, deszcz i słońce zamieniły w cieniutki muślin, doskonale chroniący ciało przed inwazją szalejących komarów…
Na stoliku rubinowy kompot z porzeczek, agrestu i wiśni…
Pod bosymi stopami rozżarzona ziemia, trawa pomimo nawadniania, lekko przyschnięta. Przed słońcem chroni gęstwina winorośli rozciągniętych na podporach…

W kuchni, pomimo upału, pachnie świeżo pieczonym razowym chlebem… Serce mamy słabiutkie, płoche jak ptak, szczęśliwie dość dobrze znosi upały. Jej pracowite dłonie nie umieją odpoczywać… Rano zdążyła już upiec ciasteczka kokosowe z wisienką, takie które On lubi najbardziej…

Nie poszłam zbierać owoców. Nie potrafiłam zmierzyć się z buchającym z zewsząd żarem… Wciąż wracało irracjonalne wspomnienie jeszcze bardziej irracjonalnej historii; zwariowanego „biegu” po Barcelonie, w poszukiwaniu bramy zaprojektowanej przez Gaudiego dla sponsora większości jego prac, przemysłowca E. Güell. Czasu było niewiele, a szalona rzeźbiarka, historyk sztuki i architekt, którym towarzyszyłam z maniakalnym uporem usiłowali odnaleźć poszukiwane przez siebie dzieło… Maratoński bieg przez lipcową Barcelonę, w samo południe, jak widać głęboko wrył się w moją pamięć, skoro teraz powraca jak zmora jakaś…

Poszukiwania zostały uwieńczone sukcesem: dzieło zostało odnalezione, zdjęcia zrobione, na zachwyt zabrakło czasu... Za to maleńkie, śliczne tapas zjedzone w barze wypełnionym kolorowym tłumem… Rzeźba Miro w przelocie „zaliczona”, a spuchnięte od upału nogi odpocząć mogły dopiero nad ranem…

Ech, wracam do domu ukrytego w ogrodowym buszu… Tu chłodniej nieco.

Rano jadę do Sio…
  • awatar barbarella: Niesamowity macie ten ogród. Zawieź Jej tę domowo-ogrodową aurę Nomadko :)
  • awatar FoFa: a mnie się zawsze marzył chociaż malusi kawałek swojego ogrodu, taki, żebym mogła po obudzeniu wyjść boso na dwór i powąchać jak pachnie powietrze i zieleń. Uściskaj Sio, z pewnością będzie szczęśliwa jak ją odwiedzisz :)
  • awatar FoFa: P.S. przypomniało mi się jeszcze o tych robaczkach świętojańskich o jakich pisałaś. Niestety od kilkunastu lat nie widziałam ani jednego wiec raczej nie sfotografuje. Widywałam je tylko w dzieciństwie będąc na wakacjach u babci a teraz nawet nie wiem czy jeszcze gdziekolwiek w pobliżu się pokazują.
Pokaż wszystkie (4) ›