Wpisy użytkownika nomadka z dnia 25 czerwca 2010

Liczba wpisów: 1

gina02
 
nomadka: „Góry – wielkie i potężne – stwarzają swoją oryginalną perspektywę: mały kubek gorącej herbaty, kromka chleba, plasterek sera i ząbek czosnku – urastają do wielkości szczytów, stają się wielką ucztą i są źródłem radości większej niż Himalaje”.  Romano Cornuto

Pewna stara ascetyczna zasada głosi: „ Godzina, którą przeżywasz, zadanie nad którym pracujesz, człowiek którego spotykasz w tej chwili , są najważniejsi w twoim życiu”. Według niej,  to co ważne to -TERAZ!  Nie oznacza to jednak, że nie warto wrócić do wczoraj, choćby po to by opowiedzieć o tym co dobrego się wydarzyło … W moim życiu wydarzyły się GÓRY, tym razem - Sudety. Kontuzjowane kilka lat temu kolano, osłabiona kondycja,  nie pozwoliły rozpocząć sezonu od Orlej Perci…  Perspektywa kilku dni wykradzionych obowiązkom, rozbudziła wyrzuty sumienia.  Jednakże silna pokusa nie pozwoliła, by jej nie ulec; tych gór jeszcze nie znałam, spotkanie  z nimi odkładałam na później! I oto nadszedł ich czas… Już w drodze do celu zauroczyła mnie  przestrzeń  łąk okrytych wielobarwnymi kwitami. Mijałam całe pola maków ukochanych przez Fo-Fę! Myślałam o tym , jak  pięknie mogłaby je objawić światu wykorzystując swoją wrażliwość i umiejętności…  Zaskoczyło mnie słabe zaludnienie niezwykle urodziwych terenów.  Także gościnność i życzliwość spotkanych ludzi  była miłą niespodzianką.  
No i… góry,  moja miłość. Inne, bo poruszałam się ścieżkami dostępnymi turystom o różnych możliwościach.  Piękne, jak zawsze i jak zawsze pełne niespodzianek…
Chciałam odnaleźć w nich spokój wewnętrzny, lecz i tu dogonił mnie pełen bólu głos mojej Sio… Znów sparaliżowała mnie bezradność… Wróciłam, by wyruszyć w drogę, tym razem tam dokąd całą sobą nie chcę iść, do domu cierpienia ukochanej osoby… Od jakiegoś czasu wiem, że nie uciekniemy przed nieodwołalnym…  Gdy skala doświadczeń przerasta,  przychodzi mi na myśl zdanie napisane przez  Johna Donne: „Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, dlatego nie pytaj, komu bije dzwon – bije on tobie”.
By nie zakończyć tego wpisu pesymistycznie, pozwolę sobie przytoczyć jeszcze kilka myśli, tym razem zdobywcy Korony Świata:
„Nie uważam góry za masę kamieni, lecz traktuję jak żywy organizm, który obserwuję i z którym wspólnie żyję… Miałem tylko czas na silne wbicie czekana w śnieg i modlitwę, by lawina nie porwała mnie ze sobą… Myślałem, raczej czułem, że moje życie będzie trwało wiecznie”.  /R. Messner, „Siódmy stopień”/
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: Witaj z tych Twoich gór. Wędrujesz, wędrujesz i aż Tobie zaczynam zazdrościć. Wędruj ale nie zaniedbuj swego bloga i nas. Powodzenia Wes.
Pokaż wszystkie (1) ›