Wpisy użytkownika nomadka z dnia 22 maja 2010

Liczba wpisów: 2

gina02
 
W  upalny dzień czerwcowy, nasycona wrażeniami po kilkudniowej wędrówce górskiej, wolno powracała do krainy ludzi. Całą sobą  pragnęła opóźnić konfrontację z niekochaną codziennością…
Jej wzrok nie wracał już do granitowych skał. Spojrzenie skoncentrowała na ostatniej śnieżnej łasze.. Bezmyślnie podbiegła do niej, zdjęła ciężkie, górskie buty i bose, zmęczone stopy postawiła na zszarzałej bieli… Przenikliwy ból sprawił, że zaczęła podskakiwać w sobie tylko znanym rytmie… Gwałtownie odrywała przymarzające do podłoża stopy. Początkowo, zdziwieni jej szaleństwem towarzysze, przyłączyli do niej… Nie wiedziała, że był to ostatni taki taniec; barbarzyńsko dziki, absolutnie radosny, choć po części wymuszony przez przywierający do rozgrzanych stóp, marznący śnieg…
Poniżej, na Hali górale świętowali odpust…
Z nieprawdopodobnym wręcz  entuzjazmem przyłączyła się do nich; wypiła kieliszek mocnego bimbru, przegryzła oscypkiem i zatańczyła. Szalona i szczęśliwa…

Tego dnia, ktoś, kto był jej bólem, a kto także był częścią  przeznaczenia, wręczył jej kartkę z góralskim Ojcze nasz. Na odwrocie  napisał  prorocze słowa: „ Życzę Ci Wielkiej Podróży”… Uśmiechnęła się ironicznie. Przecież podróż trwała. Od jakiegoś czasu jej życie przypominało permanentną przygodę szalonego Podróżnika- Awanturnika…

Późnym wieczorem, w słuchawce telefonu usłyszała zduszony głos Sio:
- Nie gniewaj się…, za tydzień zabieram ciebie w podróż. Wszystko załatwione, to mój prezent dla ciebie”…

Sio widziała więcej niż inni. Wiedziała, że Rudowłosa wciąż ucieka… Ta wyjątkowa podróż  miała być szansą…

Bez entuzjazmu przyjęła prezent. Przecież dopiero co powróciła z intensywnie przeżywanej włóczęgi po tym samym kraju. Jednak pojawiła się w określonym czasie i miejscu. Stary, zniszczony autokar, wyciszeni ludzie i ona..., a raczej: jej bagaż. Jedyny taki. Ogromna, wielkości szafy czerwona walizka, zawierała kreacje na każdą z możliwych okoliczności przewidywanych  kolorowych dni…
Zapragnęła uciec…
Zrozumiała…

Sio opowiedziała jej później, jak bardzo bała się jej reakcji…

W  trzecim dniu podróży pękła. Nie mogła zrozumieć samej siebie. Awantura, podczas której wykrzyczała organizatorce braki i stwierdziła ze złością, że ma poczucie traconego czasu, wycisnęła łzy… Zaskoczyła ją samą…

W czwartym dniu już wiedziała, że czas zyskała właśnie…

Rozpoczęła  największą podróż, podróż bez końca…
Fascynującą. Podróż  - W GŁĄB SIEBIE …

Dzisiaj telefon Sio milczy. Pozostają jedynie krótkie wiadomości wysyłane  z Paryża… I retoryczne pytanie: czy warto było, czy należało aż tak walczyć…
Jakie są granice ludzkiej wytrzymałości?
Pozostaje także ogromna wdzięczność za obecność Sio w życiu, za ten wspólne przebyty kawałek drogi…
  • awatar FoFa: Podróż w głab siebie.... Do tych najciemniejszych zakamarków skrywanych nawet przed samym sobą. Każdy powinien taką odbyć, ale to chyba najtrudniejsza podróż i nie każdy się odważy :( granic nie ma, granice sa dla każdego inne, one po prstu sa płynne. Człowiek to takie stworzenie, które wytrzyma więcej niż mu sie wydaje a nawet więcej niżby chiał. Do tego doszłam dośc dawno, ale nic się moim zdaniem nie zmeiniło.
  • awatar nomadka: @* ...---... *: Tak, taka podróż konfrontuje nas z własną ciemnością, lękami, pozorami. Pokazuje też piękne krajobrazy w naszym wnętrzu zawarte i wciąż od nowa zaskakuje... :) A mgły nie zawsze są piękne, mnie napawają często lękiem. To na skutek górskich doświadczeń: kiedyś skrajne wyczerpana i przemoczona usiłowałam odnaleźć schronisko we mgle. Słyszałam ludzkie głosy i krążyłam z coraz mniejszą wiarą w to, że dotrę do celu. Ktoś otworzył drzwi, wtedy delikatna smuga światła przebiła mglę i zrodziła nadzieję... Są piękne, to prawda, szczególnie te które pojawiają się tuż przed świtem!
  • awatar Mid-century modern: Wposzukiwaniu czasu..Pamietam ta ksizke , ktora przypadkiem dostala sie w moje rece. Mialem wtedy 11 lat..czytalem ja "z nudow" oasac owce i krowy wysoko w gorach..Tak mi sie spodobala, ze po przeczytaniu poszedlem do wiejskiej boblioteki i porosilem o cos "podobnego"..Dostalem T.Manna "CZARODZIEJSKA GORE"...hihihi byla to moja pierwsza ksiazka wypozyczona w bibliotece..
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gina02
 

maleńkie, gdzieś w podszyciu leśnym mające swój początek, perli się później po kamieniach, rzeźbi wąwozy, cieszy  urodą… Czasem zamienia się w coś, czego ogarnąć nie sposób…

W moim rodzinnym mieście powodzie zdarzały się dość często. Zawsze rodziły przerażenie. Grozę budziła gwałtownie przybierająca woda, niosąca  fale wielkości kilku pięter, z wielkim rykiem przelewające się pomiędzy wałami. Niosły drzewa wyrwane z korzeniami, czasem zwierzęta, meble…

Zalewało zwykle dzielnice położone po drugiej stronie Dunajca, zniszczenia powodowała też Kamienica, mała kamienista rzeczka i Łubinka, jeszcze mniejsza, za to najbardziej nieobliczalna.
Żywioł budził i budzi nadal szacunek, uczy pokory i łączy ludzi w nieszczęściu. Rodzi prawdziwą solidarność. Mój ojciec jako wolontariusz nie szczędził sił niosąc pomoc. Wielokrotnie ryzykując własnym życiem, pływał wraz ze strażakami, by ratować ludzi i zwierzęta. Gdy podrosłam i ja starałam się uczestniczyć w akcjach pomocowych. Regulacja rzek, zbiornik w Czorsztynie, którego budowa budziła duże kontrowersje, znacznie zmniejszyły straty, które mógł spowodować i tym razem rozszalały górski Dunajec, czy Poprad.
Teraz dołączyły się jednak zupełnie nieobliczalne w skutkach, nowe problemy, to - osuwiska. Domy rozpadają się, rozjeżdżają wraz z ziemią na której stoją… Ziemia pęka pod nimi, jak po wstrząsach, lub „spływa” po zboczach... Bezradni ludzie tracą wszystko. Czasem również życie.

Nadal grzmi i pada…
  • awatar Mid-century modern: Tajemnicza Sila zrodel..Pojawialy sie znikad i rownie tajemniczo znikaly..Nie prowadzil do nich strumien..Strumien z nich nie wyplywal..W prastarej tradycji goralskiej sluzyly za lustro w ktorym mozna bylo zobaczyc przeszlosc i przyszlosc..Te dzikie nie budzily zaufania gorali i byly natychmiast zasypywane..nie pozwalano poic w nich zwierzat domowych..Tlumaczono to "Stojaca Woda"..
  • awatar nomadka: @Mid-century modern: Zaskoczyłeś mnie, nie słyszałam o tym. Zwykle strumień ma swoje korzenie w jakimś źródełku. Może ta stojąca woda to wywierzyska?
  • awatar nomadka: Źródełko z fotografii znam dobrze, często jego chłodną wodą obmywam twarz gdy w upalny dzień wracam z wędrówki. :)
Pokaż wszystkie (5) ›