Wpisy użytkownika nomadka z dnia 30 kwietnia 2010

Liczba wpisów: 3

gina02
 
Nowy, tym razem nieodłączny przyjaciel PÓŁPASIEC trzyma mnie krótko. Wybrał dobrą lokalizację: twarz, a konkretnie nerw trójdzielny… Pokornie pozostaję z nim w domu.
Wędruję sobie zatem w czasie i przestrzeni, przemierzam wspomnienia, spotykam się z marzeniami, lękami, pragnieniami…, bo rzeczywistość - boli. Nie pomaga kolejna saszetka Nimesilu…

KONTEMPLACJA.

Jakiś czas temu wędrowałam po świecie w towarzystwie dużej grupy ludzi z różnych środowisk i miejsc zamieszkania. Trzech mężczyzn znacznie odbiegało od pozostałych uczestników podróży. Mieli na sobie czarne spodnie i białe koszulki na ramiączkach. Spracowane dłonie i zniszczone, wypalone przez słońce twarze. Byli wozakami z Bukowiny Tatrzańskiej. Po raz pierwszy w życiu wyruszyli poza dobrze sobie znany świat… Byli dzielni, choć nie do końca rozumieli gawędzenie pilota… Plemiona Iliryjskie niewiele dla nich znaczyły… Walczyli o swoją przestrzeń życiową /zabarykadowali się w domku, gdy pilot usiłował zmienić im przydzielone lokum. Po pertraktacjach i wstępnych oględzinach, ulegli/… Cel ich podróży był jasny, a to co działo się po drodze, jedynie cierpliwie znosili. Chcieli dojechać do sanktuarium, którego zwiedzanie było jednym z punktów programu.

Podróż wiła się pomiędzy miastami o znaczeniu historycznym, parkami narodowymi, jaskiniami, aż dotarliśmy nad piękne wybrzeże morskie. Błękit nieba, lazur morza, białe skały, a na horyzoncie niewielkie, malownicze wysepki budziły zachwyt. Znałam to miejsce. Zmęczona, szybko wrzuciłam kostium kąpielowy i wybiegłam w kierunku morza, by znaleźć ukojenie w jego chłodnych falach. Zanim jednak osiągnęłam cel, oniemiałam. Moim oczom przedstawił się niezwykły widok. Pomiędzy wszechogarniającym błękitem, na krzesłach wyniesionych z pokoju, w zupełnym bezruchu zesztywniałe siedziały trzy sylwetki w czarnych garniturach i białych świątecznych koszulach. Zapatrzone… Kontemplujące… Zupełnie zintegrowane z wszechobecnym pięknem… WOZACY! Tuż obok nich bezwstydna,  naga Czeszka, kokietowała towarzyszącego jej mężczyznę, śmiała się głośno i ironicznie komentowała, prowokowała. Moi  Wozacy byli nieobecni. Trwali w mistycznym zjednoczeniu z pięknem.

Pozostali w mojej pamięci: trzy czarne sylwetki na tle błękitnego nieba i białych skał… W zachwycie, nieobecne…
  • awatar Coobus: piękne wspomnienie. we mnie też jest jakiś zboczony kult prostych ludzi. spotkałem kiedyś za granicą podobne zjawisko. przyszło do mnie do naprawy klimatyzatora trzech prostych, z wyglądu czerstwych i nieociosanych roboli. rozmawialiśmy po rosyjsku. kiedy poczęstowałem ich piwem, rozgadali się. i jeden mruk zaczął mi opowiadać o swojej miłości do polskiej literatury, streścił mi Lalkę, niemal z cytatami, wszedł na temat Żukrowskiego... słuchałem oniemiały, wypiliśmy po klejnym piwie... życzę zdrówka, trzymaj się
  • awatar nomadka: @Coobus:Twoja historia również zaskakuje, pozwala spojrzeć bez schematu na ludzi i wydarzenia... A a`propos "trzymaj się". Przypomniała mi się anegdota gdzieś przeczytana, której bohaterką była Magdalena Samozwaniec. Usłyszała wypowiedziane pod swoim adresem, że nieźle się trzyma... Znana z ciętej riposty pisarka, natychmiast odparowała: "Trzymać to się trzymam, ale puścić to już się nie mogę!"... Dzięki Coby, trzymam się jakoś....
  • awatar ponurnik: piekne zdjecie...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gina02
 
Pokaż wszystkie (14) ›