Wpisy użytkownika nomadka z dnia 6 grudnia 2010

Liczba wpisów: 2

gina02
 
nomadka:
Paulina wczoraj świętowała z zaproszonymi gośćmi. W restauracji, ponieważ cały jej dom to jeden maleńki pokoik z łazienką, w której czasami, niezgodnie z zasadami panującymi tam gdzie mieszka, gotuje przysmaki… Lubi słodkie ziemniaki w karmelu…  :)

Dzień Św. Mikołaja, to wielkie święto w kulturze Wschodu. Nigdy nie pytałam czy Paulina jest prawosławną, czy też unitką. Najważniejsze dla mnie jest to, że jest Człowiekiem przez duże C.  A dzisiaj świętuje szczególnie.

Ten dzień przywołuje mi wspomnienie innego Mikołaja. Mojego ojca chrzestnego, któremu zawsze 6 grudnia składałam życzenia, pokonując, z tatą za rękę, odległość kilku kilometrów, nieraz w mroźne, czasem zamiecią wypełnione popołudnie. Wracają też w pamięci wizyty mikołajowe w moim rodzinnym domu. Przychodził do nas prawdziwy św. Mikołaj – w biskupich szatach. Budził respekt, ale i ogromne zaciekawienie. Przyjeżdżał  saniami, często towarzyszył mu Anioł i Diabeł, czasami jakiś grajek… Diabeł zwykle szalał, budząc u dzieci przerażenie, tak wielkie, że usiłowały wcisnąć się za szafę. Pewnego razu, zbyt wesoły, wypadł z sań…

Prezenty zwykle otrzymywałyśmy skromne i praktyczne. Rodziców nie było stać na wiele. Za to dom był i jest wciąż jeszcze pełen ciepła, dobra i miłości… Tylko te szare chmury, które przez wydarzenia ostatnich lat, tak  ciężko zawisły ponad nim…

Dzisiaj przyszedł do mnie św. Mikołaj. Nocą cichutko postawił przy łóżku prezencik. Nie zapomniał, chociaż już świat moich dziecięcych wierzeń zdążył nieco wyblaknąć…
  • awatar Parole: masz wpaniałego Mikołaja:)
  • awatar kotka na dachu: i chyba trochę niedocenianego? ;)
  • awatar FoFa - galeria rozmaitości - moje pasje: przepiękna filiżanka, ja zawsze boję się dotykać takich cudów i nigdy nie używam bo nie przeżyłabym gdyby im się coś stało. Mój Mikołaj też leżał i czekał na mnie dzisiaj wiec poszłam go sobie zabrać z marketu, ale drań kazał sobie płacić :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gina02
 
Degustuję bułgarski trunek. Prezent z podróży. Lekko słodki, o różanym mocnym aromacie, delikatnie łechce podniebienie… Rakija - rarytas. Pyszna. Powinnam pakować walizkę… Telefon z domu, pozbawił mnie energii… Za to wizyta u stomatologa była humanitarna :).

Rozmyślam o świętach. Pośpiech, długotrwały stres, zupełnie pozbawiły mnie kreatywności, zablokowały. Zatrzymał mnie – LĘK - i zalegający głęboko w sercu, ciężki jak kamień, smutek…

Rok temu oczekiwałam powrotu Sio z Paryża. Z niecierpliwością i wielką nadzieją. Naświetlania protonowe w paryskim Instytucie były jedyną szansą dla Niej. Walczyłam o możliwość wyjazdu  do Francji. Wracała, po kilkumiesięcznym pobycie w Paryżu, tuż przed wigilią. Wiedziałam, że jest poparzona, ze zdeformowaną twarzą i głową bez włosów... Ale wiedziałam też, że wraca… Bałam się jedynie spotkania Mamy z ukochanym, tak zmienionym, cierpiącym dzieckiem. Bałam się świąt przeżywanych w cieniu choroby.

Problem rozwiązał szalony pomysł: robimy jasełka. Muszą być koniecznie zabawne!  I były. Były także zaskoczeniem dla wszystkich obecnych przy wigilijnym stole. Również dla nas, aktorów. Teksty wydrukowane z Internetu otrzymaliśmy w ostatniej chwili. Nie było czasu by zapoznać się z nimi. Charakteryzacja odbywała się tuż po zakończeniu jakby „oficjalnej” części wigilijnej wieczerzy… Cokolwiek wpadło w ręce, a mogło utworzyć welon Marii, szatę anioła, natychmiast zmieniało swoje pierwotne przeznaczenie. Stałam się  pasterzem-antyterorystą, z czarnymi wąsiskami i brodą, okutanym w futrzak i ogromną czapę,chrapiącym pod choinką. Najgłośniej jak potrafiłam. Anioły spóźniały się, chrapałam więc coraz głośniej. Przerażony tym co wyprawiam, kochany Tato, próbował postawić mnie do pionu. :) Nareszcie; piękny, młodzieńczy anioł, leciutko cioteczkę potraktował z bucika… Odetchnęłam. Rozpoczął się spektakl… Szczery śmiech, świetna zabawa wszystkich i co najważniejsze, chwilowe zapomnienie…

Dzisiaj nie mam  pomysłu na nic… Powinnam spakować walizkę…, czuję się tak, jak ubiegłoroczny pierniczkowy jeździec bez głowy…

Szkoda dzisiaj tego trunku…
  • awatar kotka na dachu: dziś wszystkiego szkoda... to taki smutny dzień... nawet zima poszarzała dziś ...
  • awatar tannat: masz wspaniałą Rodzinę...nie masz pojęcia jak Ci zazdroszczę...stoicie przy sobie i wszystko inne zanika
  • awatar mkobiec: Sił, sił i jeszcze raz sił!!!!
Pokaż wszystkie (17) ›