Wpisy użytkownika nomadka z dnia 30 grudnia 2010

Liczba wpisów: 4

gina02
 
nomadka: Paulina jest w szpitalu. Mam nadzieję, że powróci przed Świętami Bożego Narodzenia do domu, w którym mieszka. Jak wszyscy prawosławni, wigilię obchodzi 6.01 :).
Przygotowałam dzisiaj dla niej paczkę, w zielonym kolorze...

Oby tylko Poczta nie zawiodła...
 

gina02
 
nomadka: Paczkę wysłałam kurierem... Paulina zostaje w szpitalu. Mam nadzieję, że ktoś z jej mało przyjaznego Domu zechce ją odebrać.

Za oknem słońce, a ja rozlewam kolejne rubinowe nalewki :). Pachną pięknie... Muszą niestety jeszcze trochę poleżakować. Myśli uciekają do chwil spędzonych w górskiej, ryterskiej samotni, przy kieliszeczku pysznej, korzennej miodówki, aroniówki, przy blasku świec, iskierkach padających do popielnika... Ech, te noce przegadane z Sio, te magiczne chwile spotkań z innymi... Znowu wspomnienia, POWINNAM wrócić do TERAZ!!!!

Jutro JADĘ do Sio... Wcześniej jednak chcę wykonać wszystkiej jej polecenia: wyślij, wpłać, zadzwoń...:). Jak dobrze, że one jeszcze są!
  • awatar FoFa: mam nadzieję, że dotrze, a jestem pewna że sprawi jej ogromna przyjemność :)
  • awatar nomadka: @FoFa: paczka powinna być już jutro, ale Paulinę zatrzymano w szpitalu :(. Ja też chciałabym, żeby sprawiła jej radość ta niespodzianka, którą niestety musiałam zdradzić-zapowiedzieć wcześniej.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gina02
 
Koniec roku,  „czerwonym pachnie winem” :).

Zwykle wypełnia go przygotowanie do szaleństw tej jednej, jedynej nocy… Jednej, jedynej, ale w końcu cyklicznie powtarzającej się każdego roku :).

Zastanawiam się nad celowością , nieomalże „obowiązkowością” fet kończących ten mijający czas. Przecież to noc, jak noc, taka sama jak wszystkie inne. A jednak…

Ogólnoświatowy „wrzask”, drażni mnie od pewnego czasu: kolejne fajerwerki zatruwające atmosferę, radość tak często jedynie wymuszona, rutynowy napój podgazowany, o świcie stosy porozbijanych butelek na ulicach miast itd..
Choć przyznać muszę, nie zawsze tak było: bo - miałam ten swój jeden jedyny bal. W pięknym XIX - wiecznym pałacu, z prawdziwą lustrzaną salą balową, w której - na drewnianej, rzeźbionej antresoli - grała dobra orkiestra kameralna… Zatem był bal, ten „wielki bal” i było rozgoryczenie… W pamięci zatrzymałam jedynie ostatni taniec...kochany wiedeński walc, mocne ramiona i pustą salę, bo o świcie orkiestra grała już tylko dla nas…

Potem pojęłam, że nie chcę kolejnych nocy przełomu roku spędzać w ten sposób.

Były więc różne te moje Sylwestry: pełne łez, u boku człowieka, który miał być najbliższym, a wcale takim nie był, przetańczone w górskich schroniskach, szalone, na szlakach z pochodnią w dłoni, lub bez niej, przy ognisku zapalonym pod gwiazdami, na rynku krakowskim i w kościele, ale i z życzeniami i szampanem dzielonym z nieznajomymi na narciarskich stokach… Jeden z nich pozostał w mojej pamięci na zawsze; pełen przygód kompletnie nie planowanych, zakończony powrotem w bagażniku samochodu przyjaciół… Z opresji, zwykle, wybawiła mnie Sio :)… Wtedy również… Ubiegłoroczny spędziłam inaczej - w kompletnym milczeniu - skupiona na sobie…

Jaka będzie jutrzejsza noc?  Zrezygnowałam z planów, jadę do Sio…, choć kilka pokus jest mi niezwykle bliskich; na Jaworzynie Krynickiej  na ślicznej polanie / poniżej schroniska/, organizowana jest msza św. w intencji ludzi gór, kolędowanie, życzenia, a potem fajerwerki i zabawa „pod gwiazdami”. Stok oświetlony, tej nocy zwykle pusty, też kusi… Zobaczymy, narty przezornie zostawiłam w N.S. :), :), :)

Życzcie mi braku przygód tej nocy, bo Sio już nie przybiegnie na pomoc...
  • awatar tannat: nigdy nie byłam na balu (nie czułam takiej potrzeby), nigdy nie tańczyłam na modrzewiowych parkietach (zreszta nie cierpię tanczyc, chyba że w samotności i do luster :) ), nigdy nie miałam prawdziwej wieczorowej sukni (za to w mojej szafie pełno jest tych nazywanych koktajlowymi)...a ten rok zakończe białym winem, nie zasłużył na rubin :)
  • awatar nomadka: @tannat: Ten bal był wyjątkowy, może dlatego już nigdy więcej nie pojawiłam się na żadnym balu... W dzieciństwie chciałam tańczyć przynajmniej tak dobrze jak sam Fred Aster, później mi to minęło. Mój tato kochał taniec, uczyłyśmy się więc tak "mimochodem", przy okazji rodzinnych uroczystości, a tych w ciągu roku było niemało :). A teraz Tannat: za miniony i ten, który nadchodzi wznoszę z Tobą toast: Niech będzie spokojny i dobry! Ale ... nie nudny ;)
  • awatar tannat: @nomadka: "I obys zył w ciekawych czasach"? :)...to według ludów Państwa Środka raczej przekleństwo niz błogosławieństwo :)...ale rzeczywiście niech będzie spokojny i nie nudny...Za Ciebie, Twoich bliskich i za nas wszystkich...spełnię jutro ten toast w papierowym kubku gdzies na biegówkach w "swoim" lesie
Pokaż wszystkie (44) ›
 

gina02
 
Zostawiam, na wypadek zbyt wielkiej ciszy, gdyby taka zapanowała gdzieś w Waszym otoczeniu, jutrzejszej nocy :).

www.icq.com/img/friendship/static/card_16961_rs.swf
  • awatar FoFa: Życzę Ci dobrego końca i udanego początku tego wszystkiego co zaczynasz i co będziesz kończyć...
  • awatar nomadka: @FoFa: Dziękuję i niech tak będzie!
Pokaż wszystkie (2) ›