Wpisy użytkownika nomadka z dnia 29 listopada 2010

Liczba wpisów: 2

gina02
 


Podobno cieszą się z niego dzieci i narciarze!

Jest we mnie trochę dziecka i duuuuuuużo narciarza, a więc?

Tylko - czas?

Ale - może? Kto wie?

Na razie - ŚNIEG!!!!! Spadł sobie cichutko i jest :)
  • awatar kotka na dachu: NARTY!!! NARTY!!! NARTYYYYYYY!!! Wojny na śniezki i lepienie bałwana!!! JEST CUDNIE :):):)
  • awatar nomadka: @kotka na dachu: Pewnie, że jest!!! :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gina02
 

Ten konkretny - można zaspokoić bochenkiem chleba leżącym na stole…

Warto uświadomić sobie jednak pewną prawdę: poczęliśmy się głodni i urodziliśmy się - głodni. Niecierpliwie szukaliśmy piersi mamy.  Po zaspokojeniu pierwszej potrzeby, szukaliśmy czegoś więcej: wiąż i wciąż…; jej ramion, ciepła, miłości.
Bo jest w nas permanentny głód. Nawet kiedy jesteśmy fizycznie syci, wciąż  go odczuwamy.

Przenika nas całych.
Głód, nie tylko fizyczny, ale psychiczny, uczuciowy, duchowy.

Nasze ciało jest głodne, uczucia, pragnienia,  myśli, serce i dusza są wciąż nienasycone. Jest częścią naszej natury. Przypomina że w każdym calu jesteśmy zależni…

Fizyczny niezaspokojony - jest cierpieniem. Może być jednak błogosławieństwem , bo przypomina kim jesteśmy. Mówi, że nie jesteśmy panami siebie, świata, a jedynie biednymi potrzebującymi ludźmi. I nic tego nie zmienia.  Bo syci fizycznie cierpią na wilczy głód psychiczny. I duchowy. Wilczy głód miłości… Niezaspokojeni w miłości nie widzimy sensu życia.

Głód obecności, bliskości, tego aby ktoś się mną zainteresował, by na mnie popatrzył, zauważył, zapytał jak sobie radzę w życiu…

Jesteśmy głodni.

Nie jest prawdą że jesteśmy niezależni, samodzielni, że musimy sobie we wszystkim i ze wszystkim radzić. Ta myśl - pokusa, jest tym większa, im większe są  zabezpieczenia… Iluzja, która okrada z poczucia bycia dzieckiem… kieruje w to, co głodu nie zgasi, nie usunie. Jeszcze bardziej go powiększa. Bowiem lokuje go w tym, co jest doraźne, ograniczone. Musi więc przyjść rozczarowanie…

Głód i tęsknota…

Możemy próbować oszukać głód, nasycić się, karmiąc go własnymi zasobami. Staje się on jeszcze mocniejszy, zamknięte koło głodu powiększa się. Absolutyzujemy zasoby… Wchodzimy w kolejne kłamstwo.

Największe głody opowiadają o jednym: o głodzie miłości. Bo poza nią, wszystko jest PLASTIKOWE.

Zatem dzielmy nasz chleb powszedni z głodnymi, spragnionymi, jakikolwiek by on nie był…

Refleksje zrodziły mi się dzisiaj po krakowskim, kolejnym, spotkaniu. Rozmyślam więc nad tym, co jest moim upragnionym chlebem, jakie potrzeby cisną mi się na myśl. Wiem, że odpowiedź pomoże mi zweryfikować tęsknoty,  głody jakie w sobie noszę, zobaczyć jak  głęboko sięgają… I być może dostrzec je u innych…

Mój i Twój bieżący głód… Jaki jest?
  • awatar Mid-century modern: dziekuje ja za przypomnienie mi o tym! Krotka pamiec w moim wieku to efekt kryzysu wieku sredniego...hihihi
  • awatar kotka na dachu: ja nadal jestem głodna placków ziemniaczanych, chociaż wczoraj zjadłam ich chyba tysiąć!!! wychodzi na to, że jakaś przyziemna jestem ;)
  • awatar nomadka: @kotka na dachu: Nie przyziemna, a łakoma :)!
Pokaż wszystkie (5) ›