Wpisy użytkownika nomadka z dnia 13 października 2010

Liczba wpisów: 2

gina02
 
nomadka: Dwie trzecie pięknego październikowego dnia spędziłam pomiędzy niebem błękitnym, a ziemią, czytaj: na drabinie. Winogrona zasłoniły cały mój świat, w oddali widziałam jedynie dwie sylwetki, porządkujące pustoszejący już ogród… To Oni. Patrząc na Nich, jak zawsze, poczułam radość i ciepło w sercu.  Praca fizyczna na powietrzu, cisza ta zewnętrzna i ta, która wreszcie pojawiła się w moim wnętrzu, pomogły mi odzyskać wigor. Późnym popołudniem dotarłam do Sio… Drobniutka, niezwykle subtelna, skulona siedziała przy zapalonym kominku. Trudno jest od niej odchodzić…

Lecz Ktoś, kto jest bardzo samotny, koniecznie chciał pokazać zdjęcia z wyprawy do USA, podzielić się zachwytem nad najpiękniejszymi parkami narodowymi tego kraju. Słuchałam wspomnień przy pysznej herbatce. Miałam niemiłą perspektywę powrotu, dyskretnie zerkałam na zegarek. Sycąc wzrok zdjęciami, myślałam o tym, że ciemno już i zimno, że  późny autobus i około 1,5 kilometra wędrówki wyboistą drogą jest wciąż przede mną. Głośno stukały obcasy, gdy szybkim krokiem przemierzałam puste ulice. I wtedy zdarzyło się coś dobrego; ktoś inny zadzwonił i zapytał: „Gdzie jesteś?”. Nienawidziłam tego pytania, zbyt często słyszałam je w swoim życiu Nomady. Teraz odebrałam je inaczej. Ktoś troszczył się o mnie, a potem zaproponował, że może odwieźć do domu. Z radością przyjęłam propozycję.

Jutro też będzie piękny jesienny dzień… Przyjaciele powoli wracają z Sycylii, ktoś bliski przylatuje z Norwegii... Sms z Bieszczad, ślad pamięci...
Winogrona zostały zebrane, co nie znaczy, że to koniec jesiennej, ogrodowej opowieści :)
  • awatar FoFa: wyglądają tak apetycznie, ze oczy oderwać nie można i aż czuję ich zapach przez monitora wpis promienieje jakimś optymizmem i okruchami radości co mnie sama stawia na nogi :)
  • awatar kotka na dachu: masz szczęście :):):)
  • awatar nomadka: @kotka na dachu: Dzisiaj mam je, naprawdę! :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

gina02
 

Skutek – dobry; pęcherze na dłoniach, dziura w stopie od wideł, trochę świeżo utoczonej krwi…
Efekt- też dobry; wykopane wszystkie bulwiaste rośliny /kwiaty mamy/, wyczyszczony z liści ogród, zebrany groch i trochę marchwi…

Bezdomny, czarno-biały  kotek nakarmiony. Jutro znajdę dom dla maleństwa.
Część winogron  pojechała już do domu emerytów, do znajomych. Rozdawnictwo kwitnie.
Resztę trzeba zagospodarować, będzie sok, wino i… zobaczymy co jeszcze.

Boli mnie wszystko…
Ale jutro znowu będzie piękny dzień, prawda?
  • awatar kotka na dachu: jednak "jestem z miasta" pasuje do Ciebie od wieków :):):) nie wiem czy resocjalizacja coś da :) skłaniam się do opinii właściciela raju ... że ty miastowa jesteś i :):):) i nie dasz rady :):):)
Pokaż wszystkie (1) ›