Wpisy użytkownika nomadka z dnia 16 stycznia 2010

Liczba wpisów: 1

gina02
 

Thoronton N. Wilder kiedyś napisał: „ Gdy siedzisz spokojnie w domu, marzysz o przygodzie. Gdy jednak spotka cie przygoda, przeważnie marzysz o tym, aby siedzieć w domu”.

Dobrze znam te ambiwalentne uczucia… Niespokojny duch wyganiał mnie ze spokojnej rzeczywistości i gnał w kierunku przygody, by potem zmusić do marzeń o bezpiecznej przystani; gdy pioruny szalały wokół na eksponowanym górskim szlaku, gdy toczyła się lawina strąconych powyżej kamieni, gdy przed moimi oczyma, przy zachodzącym słońcu, roztoczył się nieopisanie piękny widok stromej, ale „szklanej” góry, po której zjechać miałam na tępych już nartach, lub gdy we mgle zgubiłam szlak… Pragnęłam spokojnego życia, gdy w ciemną sylwestrową noc znalazłam się bez grosza /zgubiłam portfel chcąc zapłacić aroganckiemu kierowcy/ na pustej, zasypanej śniegiem górskiej drodze, bardzo daleko od zamierzonego celu… Pomimo owego „braku” dotarłam do celu – tańczyłam tej nocy, jadłam piłam, ale wracałam „do ludzi” w bagażniku samochodu / a było to najmniej przyjemne z całej przygody/. Marzyłam o spokoju domowego zacisza, wtedy gdy szalony kierowca pokonywał w wariackim tempie kręte, niezwykle wąskie drogi nad urwiskiem, uprzedzając nadjeżdżających z przeciwka klaksonem, o tym że zbliża się do zakrętu! Chciałam być gdzie indziej, gdy inny kiepski autobus, którym jechałam, nagle zmienił trasę i zaczął wspinać się w góry, by potem na maleńkim wiejskim placyku zawieszonym nad przepaścią wyczyniać wręcz akrobatyczne manewry, żeby zawrócić. Gdzieś w dole widziałam przylądek Karaburun, dalej błękitniało Morze Egejskie, a na podłodze autokaru leżała chora dziewczynka, po którą to wspięliśmy się aż tam, pod chmury…
Przygody wielkie i małe jak ziarenko piasku; noc pod gwiazdami, podróż w nieznane, spotkanie z egzotyką, z ciszą będąca największym z możliwych krzyków…

Gdy wyhamowałam szalony pęd ku przygodzie, wtedy jeden z moich przyjaciół, towarzysz niektórych eskapad, powiedział: - „Oszalałaś? Brakuje ci adrenaliny! Jak chcesz to ją podniesiemy”. Usłyszałam te słowa, gdy zapragnęłam żeby moją adrenaliną stała się codzienność… gdy rozpoczęłam najdłuższą i najtrudniejszą podróż - w głąb siebie…
Smakować zaczęłam ciszę, samotność, spokój, proste radości, które może przynieść budzący się świt, kropla rosy na liściu koniczyny, szron na źdźble trawy, czy filiżanka gorącej kawy, minuta ukochanej muzyki, spotkanie z przyjaciółmi, uśmiech dziecka, lub prosty rytuał poranny… Jest ich wiele.

Psychologia behawioralna powiedziała mi, że to czy zrealizuję jakiś zamiar, czy nie, nie zależy od siły woli, lecz od mądrości… Uczę się jej zatem każdego dania od nowa, pamiętając o tym co napisał J. Conrad, że: „Z naprawdę wielkich, posiadamy tylko jednego wroga – czas”. Próbuję i jego okiełznać. Od kilku lat nie oglądam telewizji, myśląc podobnie jak wielki architekt  F. L. Wright,  że „telewizja to guma do żucia dla oczu”… Mam więc czas na przygodę, którą stało się codzienne życie…
Jung twierdzi, że ludzie chorują z powodu banalności swojej egzystencji. Brak poczucia sensu wywołuje neurozy, pogoń za sensacją, ucieczki w…  /ów "pęd ku" – powoduje, że życie staje się groteskowo banalne/… Może trzeba zatrzymać się trochę, by dostrzec małe cuda w codzienności… Więc uczę się tego...
  • awatar Coobus: już Ci to mówiłem, jesteś ciekawą, nieszablonową osoba. są w tobie cechy i tęsknoty mi bliskie, ale ja już dawno wyhamowałem swój pęd ku przygodzie, bo w życiu trzeba wybierać, nie da się mieć wszystkiego. nie da się zjeść jabłko i mieć to jabłko. chciałem tylko powiedzieć, że Cię rozumiem
  • awatar nomadka: @Coobus: Dziękuję! Wybory nie zawsze są łatwe, czasem warto powalczyć o to "coś" co nadaje naszemu życiu specyficzny smak... Niekoniecznie musi to być wielka przygoda, czasem wystarczy Gałczyńskiego "dzbanuszek z konwalią"... :), no i skrzat z halabardą...
Pokaż wszystkie (2) ›