Wpisy użytkownika nomadka z dnia 11 grudnia 2009

Liczba wpisów: 1

gina02
 
Grudniowa opowieść…
Milczenie śniegu sprawia że stajemy się kroplami ciszy… Świat staje się ciszą… A góry, zmienne jak kapryśna dama, w jednej chwili z przyjaznych potrafią zamienić się w pułapkę… Kiedyś, właśnie podczas szalejącej grudniowej zamieci odnalazłam Kogoś. Spotkałam człowieka, a spotkanie to stało się prawdziwym - wydarzeniem… Bo w górach najważniejszy jest człowiek… A ten, który stanął w  drzwiach zagubionej w lasach chaty, spojrzał z przyjaźnią na zmarzniętą nieznajomą. Zaprosił do ciepłego wnętrza domu, poczęstował gorącym domowym winem i barwną historią swojego życia… Miał ponad 80 lat, prostą szczupłą sylwetkę, żywe oczy i młode serce, pełne ufności i miłości do drugiego człowieka. Mówił, że „jest w wieku średnim”, a brzmiało to w jego ustach bardzo wiarygodnie… Zdezorientowana pomyślałam wtedy; no, a w jakim to wieku jestem ja?...
Bohater mojej opowieści żył daleko od siedzib ludzkich. Jego dom znajdował się w samym środku rezerwatu, z dala od turystycznych szlaków. On sam ufny, nie widział, że ludzie którzy kiedyś kochali dobro, albo zło, teraz kochają i dobro i zło, nie rozróżniając najczęściej jednego od drugiego. Zwykle wychodząc z domu pozostawiał drzwi chaty otwarte, aż do chwili w której ktoś, kto niekoniecznie umiłował dobro, pozbawił go mizernego dorobku życia. Samotnik jednak nie zostawił swojej polany, nie wyprowadził się z niej do dzieci żyjących w świecie, zaczął jednak zmykać dom. Pozostawiał drzwi otwarte jedynie wtedy gdy kładł się spać. Nie chciał, żeby zniszczono jego ukochaną chatę, gdyby przypadkiem zmarł w nocy…
Jakiś czas później dowiedziałam się, że ktoś podpalił jego dom i w ten sposób pozbawił go fragmentu historii życia,  miłości, walki… Stary człowiek jednak nie poddał się i pomimo swojego wieku /prawie 90 lat/, postanowił odbudować swoją chatę na leśnej, kochanej polanie… Nie umiał żyć bez gór…
Jakiś czas później piłam kawę z innym człowiekiem gór, znanym himalaistą. W mieście pełnym zgiełku rozmawialiśmy o miłości, o pasji... W ogromnych palcach z trudem trzymał kruchą porcelanową filiżankę… Kruchą, jak jego życie… - Nie chcę być legendą – powiedział uśmiechając się nieśmiało i… udał się na ostatni ośmiotysięcznik w swoim życiu, by zostać legendą…
W ciepłym wielkomiejskim mieszkaniu, na dziewiątym piętrze, obrzydliwego bloku mieszkalnego, zawieszona w pewnym sensie pomiędzy niebem, a ziemią, tęsknię za wolnością ptaka w locie… Wypatruję w chmurach znanych mi kształtów, wyłaniających się z mgieł szczytów... Przychodzi mi na myśl tybetański poeta i mistyk, Milarepa, który powiedział: „ Człowiek jestem, jak i ty, samotnik, synem jestem królewskiego orła”…
Synem orła… Jak oni...Jak... ??? :)
  • awatar Coobus: ja też tęsknię za wolnością ptaka w locie. ale to jedna z tych tęsknot, ktore są pouładane i uporządkowane na swojej półce, czasami mogę do nie zajrzę i poczytać. to wszystko
  • awatar Mid-century modern: Dziekuje za piekne wspomnienie o JURKU...W rewanzu dedykuje dialog malego ksiecia z lisem o tym jak patrzec...dotknelas mojej duszy..jestem wzruszony..
Pokaż wszystkie (2) ›