Wpisy użytkownika nomadka z dnia 20 listopada 2009

Liczba wpisów: 1

gina02
 
nomadka: Przeczytałam  ciekawy artykuł o kobietach w Iranie, napisany z wielka kulturą słowa i myśli, spokojnie opowiadający o świecie wciąż mało nam znanym, choć  od kilkunastu wieków istniejącym tuż, tuż, obok nas… Pojawiły się pod nim zjadliwe komentarze moich rodaków, niekoniecznie znawców problemu… „ Inne” było w nich równoznaczne ze: złe, głupie, etc. Nie chce nawet przytaczać określeń w nich użytych. Zabolało…
Jakiś czas temu podróżowałam po krajach muzułmańskich, nie wygodnym samochodem, który odcinałby mnie od autentycznej rzeczywistości mijanych miejsc i pozwolił je jedynie „lizać przez szybę” , bez osobistego doświadczenia ich, ale środkami lokomocji ogólnodostępnymi: pociągiem, autobusami, promem, małym busikiem,  czasem po prostu piechotą. Spotykałam wtedy, na moim naprawdę nomadzim szlaku, ludzi ubogich, ale niezwykle życzliwych i zawsze gotowych udzielić mi pomocy, z której też czasem korzystałam! Przytulałam do serca muzułmańskie niemowlę, uczestniczyłam w weselu, rozmawiałam, poznawałam, wtedy jeszcze nieznane… Zaintrygowana tym światem usiłowałam doszukać się  czegoś nadzwyczajnego i wtedy,  kilkunastoletni chłopiec,  nauczył mnie mądrości, gdy na zadane mu pytanie, odpowiedział: „Mój Allach, twój Bóg is the same”…  Is the same… Co dziwne, w tym obcym mi kulturowo świecie czułam się o wiele bezpieczniej niż nieco później w metrze paryskim… Zdarzyło mi się tańczyć z Tatrami, pić wino z Ormianami i słuchać ich bolesnych historii,jeść najpyszniejszą w świecie rybę przygotowaną na plaży przez kurdyjskie kobiety, śpiewać  staremu Turkowi polskie piosenki, sącząc chłodne  aslan sütü - zwane lwim mlekiem - na plaży Morza Egejskiego i za każdym razem dotykać piękna inności...
Pewnego rodzaju ostracyzmu doświadczyłam jakiś czas później, gdy z zaprzyjaźnioną Chinką - osobą niezwykle interesującą - którą zły los skierował w nasze strony, pojawiałam się publicznie. Napotykani ludzie często wiedzieli, że Chińczycy jedzą szczury i psy, ale informacja o tym, że historia i cywilizacja Państwa Środka trwa nieprzerwanie od 5 tysięcy lat i jest niezwykle bogata, nie zajmowała ich umysłów zanadto…

Rodzi się we mnie pytanie: dlaczego? Dlaczego inność tak często rodzi agresję, a nie budzi próby poznania, zrozumienia i wtedy  akceptacji, lub odrzucenia… Wszak spotkanie z „innym” pomaga także w poznaniu siebie i bez wątpienia - rozszerza horyzonty.
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: Wprawdzie w głębokich Indiach mnie jeszcze nie było ale byłem w kilku portach na oceanie Indyjskim (Bombaj, Koczin, Mangalur i na Sri Lance). To co tam widziałem było tak odmienne od tego wszystkiego co przedtem zobaczyłem. Czasem straszne, czasem odrażające, ale zawsze ludzie inni niż w Europie czy Ameryce. Jacyś tacy dobrzy, przyjaźni, towarzyscy a dzieciaki zawsze nam towarzyszyły i zawsze chętne do pomocy nie tylko za bakszysz czy regale. Wprawdzie nie jestem zakochany w Indiach (przeraża mnie ta wszechobecna bieda) ale chętnie udałbym się w jakąś kilkumiesięczną eskapadę w poprzek Indii, taką od wybrzeża do wybrzeża. Opis Twój jeszcze bardziej zaczyna mnie mobilizować do dokonania tego wyczynu. Zobaczymy.
  • awatar nomadka: @Zamyślak: To prawda, bieda przeraża nas, bo mamy inne wzorce kulturowe. Zdarza się jednak, że Ci który w naszym pojęciu nie posiadają niczego, są w jakiś niezrozumiały dla nas sposób, szczęśliwi i mają otwarte serca. Kiedyś odrzuciłam zaproszenie wspólnego wypicia herbaty na glinianej polepie obok przerażająco ubogiej lepianki-domu, przez swoje europejskie skrupuły. Zobaczyłam zawiedzione twarze,potem zrozumiałam, że odmowa odczytana została jak pogarda z mojej strony. Nigdy więcej nie popełniłam tego błędu.
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: Podobną sytuację i ja przeżyłem. Dopiero gdy wróciłem na statek, opowiedziałem całe zdarzenie lekarzowi okrętowemu a on wytłumaczył mi prawie wszystko na ten temat. Było mi wstyd i już nigdy i nikomu z innych światów nie sprawiłem takiej przykrości. No cóż inne kultury też są na tym świecie, a chcąc zwiedzać kraje trzeba poznać najpierw ludzi. Szybciej wtedy ogarnie się niezrozumiałe.
Pokaż wszystkie (4) ›