Wpisy użytkownika nomadka z dnia 23 października 2009

Liczba wpisów: 2

gina02
 
Życie śmieszne jest…
Wczoraj trudno było mi przypomnieć sobie jego śmieszne oblicze. Towarzyszyłam osobie, która z wielką bezradnością stanęła przed kimś kto, dzięki „biznesowej” koszuli w paski, zatracił rysy ludzkie, stał się kimś o kim trudno byłoby powiedzieć : człowiek. Raczej – właśnie kto? Cyborg? Zdumieniem napełniło mnie to spostrzeżenie: koszula, firmowy /pewnie korporacyjny/ garnitur zmienia człowieka, nie pozwala mu na okazanie /być może nawet na ich posiadanie/ uczuć, emocji, nawet własnych myśli… Tu pojawia się uśmiech, raczej smutny… Choć generalnie zgadzam się z tym, że życie śmiesznym jest… jeśli tylko zechcemy spojrzeć na nie z przymrużeniem oka. Mój znajomy z podbeskidzkiego miasteczka pewnego mglistego dnia wyruszył z domu piechotą do Sopotu – na kawę. Wyruszył i już… Miał plecak i dobre buty, parę sztuk odzieży i chęć pokonania kilkuset kilometrów, tylko po to by napić się kawy właśnie w Sopocie. Wędrowanie zajęło mu kilka tygodni, nauczyło wiele. Spotykał takich, którzy na widok dziwnego wędrowca w popłochu uciekali, byli i tacy, którzy przyjmowali go pod swój dach, dzieląc się tym co posiadali. Zaufali obcemu… dziwne to w świecie w którym panuje powszechny lęk, brak ufności. W którym zastraszeni rodzice wożą dzieci do szkół, wpajając im lęk przed obcym, często także przed innym… Ludzie ze strachu przed sobą pokrywają twarze maskami… A życie jest śmieszne! Czasem irracjonalne. Lubię patrzeć na nie pod tym kątem, także na siebie samą zagubioną w bezkresie… Kiedyś w małym miasteczku zakopanym w pustynnym piachu, postanowiłam kupić kilka brzoskwiń. Udałam się tym celu do sklepiku prowadzonego przez Arabów. Po 45 minutach wyszłam, rozbawiona do łez, niosąc zupełnie nieplanowane zdobycze: kilogram tymianku – na pamięć, miód daktylowy – na potencję, kawę z kardamonem, oliwę z oliwek, słodycze i ani jednego upragnionego owocu … Miód daktylowy pyszny był, choć mało skuteczny! O innych, irracjonalnych sytuacjach napisze, mam ich jeszcze dużo w zapasie… jeśli pozwoli mi na to mój ulubiony Anioł Paula Klee, nakreślony zaledwie kilkoma ruchami dłoni, pokraczny  - Anioł Zapominalski, którego próżno szukać w podręcznikach teologii, w apokryfach czy rozprawach o dziełach sztuki! Po prostu,mój Anioł zapomniał się w nich pojawić... I to też jest śmieszne!
 

gina02
 
nomadka: Piaskiem opowiedziane, jednak nie ulotne...